Search

Content

1 komentarze

czaromagicznie



zasadniczo - nie jestem nadmierną fanką case'ów na telefon.
do poprzedniego telefonu miałam kupiony słownie jeden case, którego nie użyłam ani razu i go najzwyczajniej w świecie komuś oddałam.
(przyznaję, kupiłam tamten case pod wpływem impulsu - z uwagi na dizajn, bo bardzo mi przypominał pewien styl artystyczny, który bardzo lubię.)

no ale, wracając do rzeczy: nie oznacza to, że obecnie mam niewiadomo ile etui ;-)
ten- na załączonym obrazku- to trochę taki #wspomnieńczar.

ciekawa jestem, czy też macie jakieś tematy/sprawy, które zadziwiają was od lat?

ja pamiętam, że dziecięciem będąc- bardzo mnie zaskoczyło, że moja ciocia ( rodowita niemka ;-) umie grać w domino,
wie o co kaman np. z układaniem kostek domina, tak, by potem jednym dotknięciem palca je przewrócić, aby ułożyły się
w jakiś wzór.
i długo było dla mnie zaskoczeniem to, że ona słyszy jak ja np. hałasuję: bo dla mnie było oczywiste, że hałasuję po polsku, więc nie ma prawa tego słyszeć/rozumieć ;-)

inną rzeczą- która jest dla mnie nieodmiennie czaromagiczna to zaćmienie księżyca.
do dzisiaj pamiętam- jak miałam jakieś 5-6 lat, pewnym zimowym wieczorem zostaliśmy zabrani za miasto, żeby światła bloków itd, nie przesłaniały nam widoku.
i mimo tego, że potem uczyłam się pilnie geografii, że wiedzę teoretyczną mam, że nieobce jest mi także rozpraszanie rayleigha, czy wiatry pampero, to jednak nadal: za każdym razem jak sobie pomyślę o zaćmieniu księżyca, to jest we mnie to zadziwnie, że to jest takie czaromagiczne zjawisko.
i znowu mam 5 lat i znowu nie wiem, jak to się dzieje, że wiem, że stoję na ziemi- a jednocześnie widzę, że ta ziemia przesłania księżyc.

z czasem wyrosłam z wielu innych zadziwień, a z tego, mimo posiadanej w głowie wiedzy teoretycznej- nie chcę wyrosnąć.

ciągle przyklejam sobie do sufitu fluorescencyjne gwiazdki ;)
a teraz- żeby mieć ciągle taki przyczynek do pamięci, żeby nadal się światem zadziwiać jest ten case.
i tym sposobem- zadziwienia noszę złożone na cztery w kieszeni wewnętrznej.
Czytaj więcej »
0 komentarze

kocham i rozumiem wolności


niedługo rowerzykowi strzeli roczek.
przyznaję, że nie spodziewałam się, że przez ten czas - i ten nowy punkt siedzenia zmieni mi się perspektywa patrzenia na wiele spraw.

przez co, okazało się, że wybór planu i pomysłu na wakacje był banalnie prosty,
a jednocześnie- zupełnie inny niż wybory jakich dotychczas dokonywałam.

teoretycznie od lat staram się wybierać opcje bardziej #zen ( ofc, zen w moim przekonaniu),
opcje, które są ukierunkowane na moje widzimisię, a jednak mam wrażenie, że tegoroczny zen był strzałem w dziesiątkę.

czyli morze po sezonie, chociaż jak widać - nieustający sezon na rower.
i choć nie było widoku z okna na morze, i do plaży było nieco więcej niż kilka minut spacerem,
to jednak udało mi się trochę pooddychać jodem, zachłysnąć się wolnością, kiedy nie jesteśmy ograniczeni ani czasem, ani miejscem, ani ostatnim autobusem.
i to od nas zależy ile piasku znajdziemy w kieszeni wewnętrznej.
Czytaj więcej »
1 komentarze

wzór


i ciągle szukam swojego wzoru/patentu na życie.

a przynajmniej - na najbliższych kilka miesięcy, bo jedne z najtrudniejszych decyzji przede mną.
bo do tej pory sądziłam, że jestem człowiekiem rozwagi i rozsądku, a wyjątkowo do mikrofonu dorwało się serce,
i w mojej głowie coraz częściej rozbrzmiewa myśl, że może jednak powinnam poddać się nadziei,
i uwierzyć, uwierzyć mocno, ze wszystkich sił, że to o co proszę, będzie mi dane.

ostatnie lectio divina było dla mnie lectio zasłuchania i lectio mówienia.
uczenia się mówienia wprost pewnych rzeczy.
stawania w wewnętrznej prawdzie, znalezieniu odwagi w powiedzeniu/powierzeniu modlitwie tego,
co najbardziej mnie dotyka.

po raz pierwszy w życiu- postanowiłam napisać karteczkę z intencją i powierzyć ją wstawiennictwu świętemu.

i gdy kilka dni później dostałam odpowiedź na nie- w pierwszej chwili przyjęłam ją racjonalnie i ...

a teraz, zasypiam z myślą, że może jednak powinnam jeszcze poczekać,
zatrzymać się zanim dokonam wyborów ostatecznych,
że może jak hiobowi i mnie los zostanie odmieniony.
zasypiam z nadzieją, a budzę się w rzeczywistości, że to rozwaga powinna być mi nadrzędnym wzorem.

S. z tego miejsca dziękuję za ostatnią rozmowę.
i za to, że tak naprawdę- nie było tej "przerwy".
Czytaj więcej »

Blog Archive

O mnie

Moje zdjęcie
po prostu: blondynka. wierzy, że zihuatanejo istnieje naprawdę. wierny wyznawca moleskine'a.