Search

Content

0 komentarze

daleko, daleko


dawno temu drogą kupna nabyłam piłeczki wraz z instrukcją obsługi for dummies ;-)
wtedy jakoś zabrakło mi czasu, chociaż podjęłam pewne próby.

a dzisiaj to taki obrazek ilustrujący #scenyzżycia, że pewne rzeczy nigdy nie będą moim udziałem.
tradycyjnie bardzo #hermetyczne.

wiadomo, przykład bardzo przykładowy, poważna żonglerka odpada bo ręka nie włosy ;-)
z innych bardziej ważnych i poważnych rzeczy przyszło mi ostatnio zrezygnować,
bo chyba mimo wszystko bliższe jest mi mędrca szkiełko i oko.
Czytaj więcej »
0 komentarze

trochę radośniej


niekiedy od drobiazgów zaczyna się poprawa nastroju, krok za krokiem,
aż w głowie robi się trochę radośniej i radośniej.

niekoniecznie od razu ta radość musi wybuchać feerią barw, być namacalna.
czasem wystarczą skarpetki w żyrafki, i to, że ja o nich wiem, że chowają się w butach,
w kieszeni wewnętrznej złożone na cztery.
i uśmiecham się w sobie do tej wiedzy i myśli.

* * *
G. dziękuję, że jesteś Dżinem, co czaruje wiele rzeczy.
i że np. to właśnie tym czarom odkrywam nowe oblicza dźwięków i muzyki.
Czytaj więcej »
0 komentarze

(nie) po drodze



krok za krokiem, małymi etapami staram się ostatnio robić porządki w mojej głowie.
wymyśliłam sobie bowiem, że najwyższy czas pokonać wszystkie smutki i ciemności.
i że może to już jest pora, żeby spróbować pójść w stronę światła.

i tak krok za krokiem, powoli i delikatnie sprawdzam, czy jest mi po drodze ze szczęściem.

inna sprawa, że najlepiej mi się te ścieżki przemierza w czerwonych butach.
jako rzecze klasyk: w czerwonym zawsze podejrzany ;-)

* * * do G.*
i nawet nie wiesz jak bardzo, nie zważając na nic, nawet na te piękne buty,
nie oglądając się na nic, chciałabym skoczyć za tobą w przepaść życia.
Czytaj więcej »
0 komentarze

gdziekolwiek idę (niech w święto radosne paschalnej ofiary)



gdziekolwiek idę- z tobą chcę iść.
z twoim słowem w kieszeni wewnętrznej,
słowem, które jest mi światłem, lampą na mojej ścieżce.

i choć są #ludziektórzy ;-) w niedzielę wielkanocną intonują "chwalcie łąki umajone",
to jednak: niech nam wybrzmiewa sekwencja:

niech w święto radosne paschalnej ofiary
składają jej wierni uwielbień swych dary.
odkupił swe owce baranek bez skazy,
pojednał nas z ojcem i zmył grzechów zmazy.

śmierć zwarła się z życiem i w boju, o dziwy,
choć poległ wódz życia, króluje dziś żywy.
maryjo, ty powiedz, coś w drodze widziała?
jam zmartwychwstałego blask chwały ujrzała.

żywego już pana widziałam, grób pusty,
i świadków anielskich i odzież, i chusty.
zmartwychwstał już chrystus, pan mój i nadzieja,
a miejscem spotkania będzie galileja.

wiemy, żeś zmartwychwstał, że ten cud prawdziwy.
o, królu zwycięzco, bądź nam miłościwy.
Czytaj więcej »
0 komentarze

czasoprawda



z jednej strony 3 lata, to ogrom czasu.
tyle rzeczy się w tym czasie zmieniło, obróciło, stanęło do góry nogami.

z jednej strony- miałam sporo czasu, żeby poukładać sobie w głowie pewne sprawy,
a jednak ciągle w pewnym sensie jestem na zakręcie- wydarzenia zeszłorocznego maja zdecydowanie zburzyły ten stan rzeczy, który jakoś udało mi się wypracować.

ciągle sobie myślę, że to jeszcze nie ta pora, jeszcze za wcześnie godzić się z ograniczeniami.
z drugiej strony- nie mogę tracić więcej czasu na zasypianie i budzenie się z jedną myślą w głowie.

są dni, kiedy wydaje mi się, że umiem być dzielna, że nic mnie nie dotknie, że nawet potrafię stanąć przed tobą i powiedzieć, że takiego czasu nie mamy. ( co dziwne, łatwiej mi powiedzieć prawdę tobie, niż sobie samej, niż zgodzić się na to, by wybrzmiała w mojej głowie).
a potem myśl ta nie opuszcza mojej głowy, gdyby tylko mogło się to udać...
Czytaj więcej »
0 komentarze

tam, gdzie jest miejsce



#7tygodnibez
tam gdzie jest miejsce na rezygnację- jest miejsce na coś nowego.

tak, wiem, że jeszcze tyle wielkopostnej drogi przede mną.

miałam i mam pewne postanowienia na ten czas, jednak wiadomo, że nasze plany, są niczym wobec zamysłów intencjonalnej czynnej siły sprawczej. i to nie jest tak, że już robię przeskok do wielkanocnego alleluja, co to to nie. bardzo, bardzo mi wybrzmiewa nauka z tegorocznego wielkopostnego lectio divina
- czasem najważniejsze rzeczy dzieją się w ciszy.

kiedy zaczynał się tegoroczny wielki post- ja w pewnych kwestiach i tematach doszłam do ściany,
i byłam przekonana, że z tymi trudnościami sobie nie poradzę.
powiedzmy- że nadal szału nie ma, ale wydarzyło się trochę rzeczy, które przesunęły środek ciężkości
i powiedzmy, że gdzieś tam w oddali zapaliło się jakieś światełko.

co do samych postanowień- oczywiście, że miałam milion pięcset planów jak to się będę umartwiać itd, itp.
jednak to, co ja chcę czy co sobie w głowie wymyśliłam- nijak się miało i ma do rzeczywistości.
bo znowu ta czynna siła sprawcza postawiła mnie w takim miejscu- w którym musiałam się mierzyć z tematami, o których byłam zdania, że neva eva.
i wbrew temnu co sądziłam- stawanie w prawdzie przed drugim człowiekiem, choć nie jest najłatwiejsze- jest do przeżycia.

nadal wszystko we mnie wyrywa się w kierunku: #mnmlzm.
ale i tutaj zdarzało mi się przemycać rózne wymówki.
stąd: na pozostałe dni- stawiam sobie wyzwanie na stawanie w prawdzie także przed samą sobą.
Czytaj więcej »

Blog Archive

O mnie

Moje zdjęcie
po prostu: blondynka. wierzy, że zihuatanejo istnieje naprawdę. wierny wyznawca moleskine'a.