Search

Content

1 komentarze

wzór


i ciągle szukam swojego wzoru/patentu na życie.

a przynajmniej - na najbliższych kilka miesięcy, bo jedne z najtrudniejszych decyzji przede mną.
bo do tej pory sądziłam, że jestem człowiekiem rozwagi i rozsądku, a wyjątkowo do mikrofonu dorwało się serce,
i w mojej głowie coraz częściej rozbrzmiewa myśl, że może jednak powinnam poddać się nadziei,
i uwierzyć, uwierzyć mocno, ze wszystkich sił, że to o co proszę, będzie mi dane.

ostatnie lectio divina było dla mnie lectio zasłuchania i lectio mówienia.
uczenia się mówienia wprost pewnych rzeczy.
stawania w wewnętrznej prawdzie, znalezieniu odwagi w powiedzeniu/powierzeniu modlitwie tego,
co najbardziej mnie dotyka.

po raz pierwszy w życiu- postanowiłam napisać karteczkę z intencją i powierzyć ją wstawiennictwu świętemu.

i gdy kilka dni później dostałam odpowiedź na nie- w pierwszej chwili przyjęłam ją racjonalnie i ...

a teraz, zasypiam z myślą, że może jednak powinnam jeszcze poczekać,
zatrzymać się zanim dokonam wyborów ostatecznych,
że może jak hiobowi i mnie los zostanie odmieniony.
zasypiam z nadzieją, a budzę się w rzeczywistości, że to rozwaga powinna być mi nadrzędnym wzorem.

S. z tego miejsca dziękuję za ostatnią rozmowę.
i za to, że tak naprawdę- nie było tej "przerwy".
Czytaj więcej »
0 komentarze

świecie!


świecie, szkoda, że czasem jesteś tak daleko...

zawsze mi się wydawało, że jeszcze mam tyle czasu, że nie muszę z niczym nigdzie spieszyć,
że w swoim tempie dojdę do swojego celu, że jeszcze spokojnie mogę sobie myśleć i marzyć.
a tu- znienacka, bez uprzedzenia, zabierasz najważniejsze dla mnie rzeczy, zamykasz przede mną najważniejsze drzwi.
i jak kiedyś sądziłam, że dane mi będzie dotknąć wielu rzeczy, wielu spraw,
to teraz niewiele z nich jest na wyciągnięcie mojej ręki.

i co najtrudniejsze- kiedyś sądziłam, że jestem osobną o niezmierzonych pokładach nadziei,
a wychodzi mi, że jestem człowiekiem małej wiary i nie umiem wierzyć,
że ta konkretna sprawa odmieni się w dobrą stronę.
Czytaj więcej »
0 komentarze

kula hula hula kula


trochę z okazji wybitnej inspiracji VooVoo
i ich piosenką: kula hula, którego to tytułu nie mogę zapamiętać, i zawsze go w głowie przerabiam na hula kula.

i trochę to tak jest- że nie ma jutra bez wczoraj, nie ma czwartków bez śród.
nas nie ma- bez naszych wcześniejszych doświadczeń, które sumują się na ten całokształt, który o nas stanowi.
i stanowi o tym, o czym śnimy, marzymy, co czasami siedzi z tyłu naszej głowy.

generalnie- od jakiegoś czasu hulajnogi mi się podobały na poziomie intencjonalnym, ale jakoś tak długo nie mogłam przejść od myśli, do słów a potem do czynów.
sądziłam, że może, to zostanie na poziomie myśli i intencjonalności, że to może być sympatyczne rzecz.
zwłaszcza, że nie miałam w zasięgu jakiegoś modelu do testu
- dopiero kilka miesięcy temu, wyraziłam swoje przypuszczenia: a co by było gdyby, w rozmowie z anną-marią, dzielną załogantką wyryp.
i tak jakoś to poszło za ciosem- odważyłam się wspomnieć o tym pomyśle w sklepie sportowym, gdzie dano mi szansę zrobienia mikro rundki na microspeedzie.
i jak okazało się, że nie zrobiłam sobie nic przy tej pierwszej jeździe, że nie wjechałam w ścianę
- zaczęłam myśleć, że może, mimo wszystko, hulajnogi są dla ludzi ;-)

i tak od myśli do słowa i czynu- skarbonka poszła w ruch.

i oto po wielu rozważaniach, testach, dywagacjach, analizach, wjechała na chatę #czarnainez #czarnahelga #stefan ;-)
( jak widać- imię jeszcze nie wybrane).

* * *

nie ma jutra bez wczoraj, nie ma jutra bez dziś,
poza zerknąć za siebie, by dowiedzieć się gdzie iść,
nie ma jutra bez wczoraj, nie ma czwartków bez sród
- hula kula i popyla jak z nut!


* * *

p.s.
a o tym, skąd w ogóle taki zamysł pojawił się w mojej głowie, kiedyś jeszcze opowiem.
Czytaj więcej »
0 komentarze

mam marzenie


i nie mam na myśli tylko słynnej hulajnogi ;-)
(która się nieustająco zbiera w skarbonce, aż kiedyś się uzbiera i stanie się faktem, jako rzekłam!).

mam takie marzenie, że przełamię trudy ostatnich miesięcy czy nawet lat.
mam takie marzenie, że jak mocno, mocno będę słuchać kolejnych lectio divina, to będę też umiała pewne rzeczy powiedzieć. i że w końcu zobaczę to słynne światełko.

i choć nadal twierdzę, że moje ulubione kwiaty to tulipany,
mam takie marzenie, że ktoś mi kiedyś przyniesie bukiet frezji.
Czytaj więcej »
0 komentarze

lectio mówienia


zaskakujące, jak lectio divina, coś co powinno być słuchaniem,
okazało się być dla mnie lekcją mówienia.

* * *
Łk 10, 38-42.
Czytaj więcej »

Blog Archive

O mnie

Moje zdjęcie
po prostu: blondynka. wierzy, że zihuatanejo istnieje naprawdę. wierny wyznawca moleskine'a.