Search

Content

0 komentarze

czasoprawda


z jednej strony 3 lata, to ogrom czasu.
tyle rzeczy się w tym czasie zmieniło, obróciło, stanęło do góry nogami.

z jednej strony- miałam sporo czasu, żeby poukładać sobie w głowie pewne sprawy,
a jednak ciągle w pewnym sensie jestem na zakręcie- wydarzenia zeszłorocznego maja zdecydowanie zburzyły ten stan rzeczy, który jakoś udało mi się wypracować.

ciągle sobie myślę, że to jeszcze nie ta pora, jeszcze za wcześnie godzić się z ograniczeniami.
z drugiej strony- nie mogę tracić więcej czasu na zasypianie i budzenie się z jedną myślą w głowie.

są dni, kiedy wydaje mi się, że umiem być dzielna, że nic mnie nie dotknie, że nawet potrafię stanąć przed tobą i powiedzieć, że takiego czasu nie mamy. ( co dziwne, łatwiej mi powiedzieć prawdę tobie, niż sobie samej, niż zgodzić się na to, by wybrzmiała w mojej głowie).
a potem myśl ta nie opuszcza mojej głowy, gdyby tylko mogło się to udać...
Czytaj więcej »
0 komentarze

tam, gdzie jest miejsce


#7tygodnibez
tam gdzie jest miejsce na rezygnację- jest miejsce na coś nowego.

tak, wiem, że jeszcze tyle wielkopostnej drogi przede mną.

miałam i mam pewne postanowienia na ten czas, jednak wiadomo, że nasze plany, są niczym wobec zamysłów intencjonalnej czynnej siły sprawczej. i to nie jest tak, że już robię przeskok do wielkanocnego alleluja, co to to nie. bardzo, bardzo mi wybrzmiewa nauka z tegorocznego wielkopostnego lectio divina
- czasem najważniejsze rzeczy dzieją się w ciszy.

kiedy zaczynał się tegoroczny wielki post- ja w pewnych kwestiach i tematach doszłam do ściany,
i byłam przekonana, że z tymi trudnościami sobie nie poradzę.
powiedzmy- że nadal szału nie ma, ale wydarzyło się trochę rzeczy, które przesunęły środek ciężkości
i powiedzmy, że gdzieś tam w oddali zapaliło się jakieś światełko.

co do samych postanowień- oczywiście, że miałam milion pięcset planów jak to się będę umartwiać itd, itp.
jednak to, co ja chcę czy co sobie w głowie wymyśliłam- nijak się miało i ma do rzeczywistości.
bo znowu ta czynna siła sprawcza postawiła mnie w takim miejscu- w którym musiałam się mierzyć z tematami, o których byłam zdania, że neva eva.
i wbrew temnu co sądziłam- stawanie w prawdzie przed drugim człowiekiem, choć nie jest najłatwiejsze- jest do przeżycia.

nadal wszystko we mnie wyrywa się w kierunku: #mnmlzm.
ale i tutaj zdarzało mi się przemycać rózne wymówki.
stąd: na pozostałe dni- stawiam sobie wyzwanie na stawanie w prawdzie także przed samą sobą.
Czytaj więcej »
0 komentarze

zatrzymaj się na chwilę


tradycyjnie: startuję razem z 7 tygodni bez przy wybitnym współudziale narzędzia jakim jest zdrapka wielkopostna .

zatrzymaj się na chwilę:
wielki post to idealny czas na zatrzymanie się, na refleksję.
oraz czas na rezygnację- żaby być może znaleźć w sobie miejsce na coś nowego.

akcja „7 tygodni bez” dotyczy czasu pasji i obejmuje 40 dni bez niedziel (niedziela nie jest dniem postnym).
to szczególny okres w roku, poprzedzający jedne z najradośniejszych świąt - święta zmartwychwstania pańskiego.
proponujemy, abyś w ciągu tych 7 tygodni przemyślał swoje stare przyzwyczajenia
i nawyki w relacjach z innymi i bogiem, zrezygnował z czegoś, by otworzyć się na coś nowego.
życzymy, by tegoroczny czas pasyjny był dobrym powodem do odkrywania boga
i poznawania siebie na nowo.
tak było onegdaj: 2009, 2010, 2011, 2012, 2013, 2014, 2015, 2016, 2017, 2018...)
Czytaj więcej »
1 komentarze

czaromagicznie



zasadniczo - nie jestem nadmierną fanką case'ów na telefon.
do poprzedniego telefonu miałam kupiony słownie jeden case, którego nie użyłam ani razu i go najzwyczajniej w świecie komuś oddałam.
(przyznaję, kupiłam tamten case pod wpływem impulsu - z uwagi na dizajn, bo bardzo mi przypominał pewien styl artystyczny, który bardzo lubię.)

no ale, wracając do rzeczy: nie oznacza to, że obecnie mam niewiadomo ile etui ;-)
ten- na załączonym obrazku- to trochę taki #wspomnieńczar.

ciekawa jestem, czy też macie jakieś tematy/sprawy, które zadziwiają was od lat?

ja pamiętam, że dziecięciem będąc- bardzo mnie zaskoczyło, że moja ciocia ( rodowita niemka ;-) umie grać w domino,
wie o co kaman np. z układaniem kostek domina, tak, by potem jednym dotknięciem palca je przewrócić, aby ułożyły się
w jakiś wzór.
i długo było dla mnie zaskoczeniem to, że ona słyszy jak ja np. hałasuję: bo dla mnie było oczywiste, że hałasuję po polsku, więc nie ma prawa tego słyszeć/rozumieć ;-)

inną rzeczą- która jest dla mnie nieodmiennie czaromagiczna to zaćmienie księżyca.
do dzisiaj pamiętam- jak miałam jakieś 5-6 lat, pewnym zimowym wieczorem zostaliśmy zabrani za miasto, żeby światła bloków itd, nie przesłaniały nam widoku.
i mimo tego, że potem uczyłam się pilnie geografii, że wiedzę teoretyczną mam, że nieobce jest mi także rozpraszanie rayleigha, czy wiatry pampero, to jednak nadal: za każdym razem jak sobie pomyślę o zaćmieniu księżyca, to jest we mnie to zadziwnie, że to jest takie czaromagiczne zjawisko.
i znowu mam 5 lat i znowu nie wiem, jak to się dzieje, że wiem, że stoję na ziemi- a jednocześnie widzę, że ta ziemia przesłania księżyc.

z czasem wyrosłam z wielu innych zadziwień, a z tego, mimo posiadanej w głowie wiedzy teoretycznej- nie chcę wyrosnąć.

ciągle przyklejam sobie do sufitu fluorescencyjne gwiazdki ;)
a teraz- żeby mieć ciągle taki przyczynek do pamięci, żeby nadal się światem zadziwiać jest ten case.
i tym sposobem- zadziwienia noszę złożone na cztery w kieszeni wewnętrznej.
Czytaj więcej »
0 komentarze

kocham i rozumiem wolności


niedługo rowerzykowi strzeli roczek.
przyznaję, że nie spodziewałam się, że przez ten czas - i ten nowy punkt siedzenia zmieni mi się perspektywa patrzenia na wiele spraw.

przez co, okazało się, że wybór planu i pomysłu na wakacje był banalnie prosty,
a jednocześnie- zupełnie inny niż wybory jakich dotychczas dokonywałam.

teoretycznie od lat staram się wybierać opcje bardziej #zen ( ofc, zen w moim przekonaniu),
opcje, które są ukierunkowane na moje widzimisię, a jednak mam wrażenie, że tegoroczny zen był strzałem w dziesiątkę.

czyli morze po sezonie, chociaż jak widać - nieustający sezon na rower.
i choć nie było widoku z okna na morze, i do plaży było nieco więcej niż kilka minut spacerem,
to jednak udało mi się trochę pooddychać jodem, zachłysnąć się wolnością, kiedy nie jesteśmy ograniczeni ani czasem, ani miejscem, ani ostatnim autobusem.
i to od nas zależy ile piasku znajdziemy w kieszeni wewnętrznej.
Czytaj więcej »

Blog Archive

O mnie

Moje zdjęcie
po prostu: blondynka. wierzy, że zihuatanejo istnieje naprawdę. wierny wyznawca moleskine'a.