Search

Content

1 komentarze

don't run, don't go


powoli zaczynają się pojawiać podsumowania całoroczne.

i jeszcze jakieś kilka tygodni temu, przestępowałam z nogi na nogę z niecierpliwością,
myśląc tylko, szybciej, na świętopełka szybciej z tym 2017.

chciałam, żeby ten rok jak najszybciej się skończył, bo wiadomo w nowym roku- same cudowności.
choćby filmowe 1 i 2 ( ta książka, mimo tego, że nie jest arcydziełem, ma w sobie to słynne coś, takie coś, że przeczytałam ją kilka razy).

i tak, bez większego zastanawiania się- sądziłam, że po porstu mam najzwyczajniej dość atrakcji i zdarzeń, które przyniósł ten rok.

aż do czasu- jak jakieś 2 tygodnie temu M. w rozmowie mnie zapytała- co tak naprawdę myślę/czuję.

bo z jednej strony- przyznaję, że czuję się bezsilna, że dzieje się tyle rzeczy, na które nie mam wpływu, które się wydarzają niekiedy przy moim zdecydowanym sprzeciwie, które są ostatnią rzeczą na świecie- jaką chcę, żeby mi się przytrafiły.
i jeszcze dwa tygodnie temu, powiedziałabym, że te historie kładą się cieniem na moim życiu, że gaszą światło
i wprowadzają mrok i ciemność. ale właśnie ta rozmowa, uświadomiła mi, że jest zupełnie inaczej.
fakt, to nie są od razu radosne czy łatwe zdarzenia- ale popatrzyłam na nie pod nieco innym kątem.

i uświadomiłam sobie- jak cenną były dla mnie lekcją.
że to właśnie dzięki nim odkryłam, że potrafię być silna w trudnych momentach, nie tylko pozorować tę siłę, ale faktycznie znaleźć tę siłę w sobie.

i dlatego sobie myślę- 2016, nie odchodź tak szybko, nie odbiegaj, daj mi trochę więcej czasu na oswojenie się z tą nową sprawnością harcerską.
Czytaj więcej »
0 komentarze

czekam, czekania mi trzeba


kiedyś, czekanie kojarzyło mi się z takim biednym, smutnym misiem siedzącym w kąciku.
bo wydawało mi się, że czekanie- to zostawanie w tyle, nie nadążanie za resztą.

dzisiaj nadal miewam problemy z cierpliwością.
czasami chcę, aby pewne rzeczy działy się teraz już natychmiast.

a jednak- w wielu kwestiach- powoli rozsmakowuję się w czekaniu.
na przykład mam w planach kilka podróży - teoretycznie w każdej chwili mogłabym spakować w walizkę i gdzieś wyjechać,
ale akurat te podróże wymagają specyficznego przygotowania.
i o dziwo- zupełnie mi to nie przeszkadza.
za to- bardzo podoba mi się ten smak oczekiwania tego, co będzie.

ostatnio też- prywatnie podjęłam się małego wyzwania, którego wynik będzie można ocenić za jakiś czas,
który z założenia jest nastawiony na czekanie.
ale nie czuję, że jestem tym biednym misiem,
a nawet jestem zdania- że tego czekania mi trzeba.
smakowania i delektowania się każdym krokiem na tej drodze.
Czytaj więcej »
0 komentarze

wielkość


bo czasem rozmiar nie stanowi o wielkości
i czasem wbrew pozorom dużymi marzeniami są te małe, które po prostu w danej chwili wydają nam się zbyt odległe.
aż pewnego dnia budzimy się z przekonaniem, że przecież, jeśli tylko się postaramy, to naprawdę możemy osiągnąć wiele, czasem nawet zdobyć najwyższą górę świata.

ostatnio uczę się wychodzenia trochę poza swoją strefę komfortu, ale wiem, że akurat na tym celu i osiągnięciach mi zależy.
i chociaż podobno, aby plany były oceniane jako realne do osiągnięcia, czy dobrze zmotywowane należy podać ok. 10 powodów a ja w tym przypadku umiem podać tylko 3, to wcale nie świadczy, że ta góra jest dla mnie mniejsza.

*special thanks go to...
Czytaj więcej »
0 komentarze

lato mi lata


tak, trochę lato mi lata,
trochę mi też przeleciało koło nosa, a teraz w nosie powoli zaczyna kręcić jesienią.

rzecz w tym- że po raz pierwszy od wielu lat- tegoroczny urlop, to moje małe prywatne lato spędziłam bez lata.
to znaczy bez żadnych dalekich podróży, bez żadnych nadmiernych atrakcji.

ostatnie miesiące atrakcji dostarczyły mi w nadmiarze- i w sumie moim marzeniem była cisza i spokój.
przyznaję- początkowo w planach była bratysława lub budapeszt, ale...

...ale będąc w takim miejscu aż szkoda nie spróbować się z nim bliżej zapoznać, zawiązać jakieś nici porozumienia z tymi ulicami, punktami.

a szczytem moich marzeń było co najwyżej moczenie nóg w wodzie. czytanie czasopożeraczowych lekkich książek, ewentualnie obejrzenie jakichś filmów, na których ciągle brakowało mi czasu i sił.

a wiadomo, że leżenie w parku z książką- zawsze jest bardziej na prospsie i ma +100 do fajności, gdy ma się pandę ze sobą.
Czytaj więcej »
0 komentarze

groszki i róże


ostatnio jakoś tak przypomniała mi się ta piosenka,
i nie tylko dlatego, że gardło chronię szalem w groszki.

nigdy nie byłam różaną dziewczyną- a jednak zachwycają mnie feerie różnych barw.
zwłaszcza, jeśli jest ich o tysiąc więcej, niż śni mi się w nocy.

jako, że jestem ze szkoły goka wana- i z okazji dorocznej wycieczki do pięknego miasta pragi
#newin bransoletka desigual.owa
Czytaj więcej »

Blog Archive

O mnie

Moje zdjęcie
po prostu: blondynka. wierzy, że zihuatanejo istnieje naprawdę. wierny wyznawca moleskine'a.

Szukaj na tym blogu

Ładowanie...