Search

Content

0 komentarze

kocham i rozumiem wolności


niedługo rowerzykowi strzeli roczek.
przyznaję, że nie spodziewałam się, że przez ten czas - i ten nowy punkt siedzenia zmieni mi się perspektywa patrzenia na wiele spraw.

przez co, okazało się, że wybór planu i pomysłu na wakacje był banalnie prosty,
a jednocześnie- zupełnie inny niż wybory jakich dotychczas dokonywałam.

teoretycznie od lat staram się wybierać opcje bardziej #zen ( ofc, zen w moim przekonaniu),
opcje, które są ukierunkowane na moje widzimisię, a jednak mam wrażenie, że tegoroczny zen był strzałem w dziesiątkę.

czyli morze po sezonie, chociaż jak widać - nieustający sezon na rower.
i choć nie było widoku z okna na morze, i do plaży było nieco więcej niż kilka minut spacerem,
to jednak udało mi się trochę pooddychać jodem, zachłysnąć się wolnością, kiedy nie jesteśmy ograniczeni ani czasem, ani miejscem, ani ostatnim autobusem.
i to od nas zależy ile piasku znajdziemy w kieszeni wewnętrznej.
Czytaj więcej »
1 komentarze

wzór


i ciągle szukam swojego wzoru/patentu na życie.

a przynajmniej - na najbliższych kilka miesięcy, bo jedne z najtrudniejszych decyzji przede mną.
bo do tej pory sądziłam, że jestem człowiekiem rozwagi i rozsądku, a wyjątkowo do mikrofonu dorwało się serce,
i w mojej głowie coraz częściej rozbrzmiewa myśl, że może jednak powinnam poddać się nadziei,
i uwierzyć, uwierzyć mocno, ze wszystkich sił, że to o co proszę, będzie mi dane.

ostatnie lectio divina było dla mnie lectio zasłuchania i lectio mówienia.
uczenia się mówienia wprost pewnych rzeczy.
stawania w wewnętrznej prawdzie, znalezieniu odwagi w powiedzeniu/powierzeniu modlitwie tego,
co najbardziej mnie dotyka.

po raz pierwszy w życiu- postanowiłam napisać karteczkę z intencją i powierzyć ją wstawiennictwu świętemu.

i gdy kilka dni później dostałam odpowiedź na nie- w pierwszej chwili przyjęłam ją racjonalnie i ...

a teraz, zasypiam z myślą, że może jednak powinnam jeszcze poczekać,
zatrzymać się zanim dokonam wyborów ostatecznych,
że może jak hiobowi i mnie los zostanie odmieniony.
zasypiam z nadzieją, a budzę się w rzeczywistości, że to rozwaga powinna być mi nadrzędnym wzorem.

S. z tego miejsca dziękuję za ostatnią rozmowę.
i za to, że tak naprawdę- nie było tej "przerwy".
Czytaj więcej »
0 komentarze

świecie!


świecie, szkoda, że czasem jesteś tak daleko...

zawsze mi się wydawało, że jeszcze mam tyle czasu, że nie muszę z niczym nigdzie spieszyć,
że w swoim tempie dojdę do swojego celu, że jeszcze spokojnie mogę sobie myśleć i marzyć.
a tu- znienacka, bez uprzedzenia, zabierasz najważniejsze dla mnie rzeczy, zamykasz przede mną najważniejsze drzwi.
i jak kiedyś sądziłam, że dane mi będzie dotknąć wielu rzeczy, wielu spraw,
to teraz niewiele z nich jest na wyciągnięcie mojej ręki.

i co najtrudniejsze- kiedyś sądziłam, że jestem osobną o niezmierzonych pokładach nadziei,
a wychodzi mi, że jestem człowiekiem małej wiary i nie umiem wierzyć,
że ta konkretna sprawa odmieni się w dobrą stronę.
Czytaj więcej »
0 komentarze

kula hula hula kula


trochę z okazji wybitnej inspiracji VooVoo
i ich piosenką: kula hula, którego to tytułu nie mogę zapamiętać, i zawsze go w głowie przerabiam na hula kula.

i trochę to tak jest- że nie ma jutra bez wczoraj, nie ma czwartków bez śród.
nas nie ma- bez naszych wcześniejszych doświadczeń, które sumują się na ten całokształt, który o nas stanowi.
i stanowi o tym, o czym śnimy, marzymy, co czasami siedzi z tyłu naszej głowy.

generalnie- od jakiegoś czasu hulajnogi mi się podobały na poziomie intencjonalnym, ale jakoś tak długo nie mogłam przejść od myśli do słów a potem do czynów.
sądziłam, że może, to zostanie na poziomie myśli i intencjonalności, że to może być sympatyczne rzecz.
zwłaszcza, że nie miałam w zasięgu jakiegoś modelu do testu
- dopiero kilka miesięcy temu, wyraziłam swoje przypuszczenia: a co by było gdyby, w rozmowie z anną-marią, dzielną załogantką wyryp.
i tak jakoś to poszło za ciosem- odważyłam się wspomnieć o tym pomyśle w sklepie sportowym, gdzie dano mi szansę zrobienia mikro rundki na microspeedzie.
i jak okazało się, że nie zrobiłam sobie nic przy tej pierwszej jeździe, że nie wjechałam w ścianę
- zaczęłam myśleć, że może, mimo wszystko, hulajnogi są dla ludzi ;-)

i tak od myśli do słowa i czynu- skarbonka poszła w ruch.

i oto po wielu rozważaniach, testach, dywagacjach, analizach, wjechała na chatę #czarnainez #czarnahelga #stefan ;-)
( jak widać- imię jeszcze nie wybrane).

* * *

nie ma jutra bez wczoraj, nie ma jutra bez dziś,
poza zerknąć za siebie, by dowiedzieć się gdzie iść,
nie ma jutra bez wczoraj, nie ma czwartków bez sród
- hula kula i popyla jak z nut!


* * *

p.s.
a o tym, skąd w ogóle taki zamysł pojawił się w mojej głowie, kiedyś jeszcze opowiem.
Czytaj więcej »

Blog Archive

O mnie

Moje zdjęcie
po prostu: blondynka. wierzy, że zihuatanejo istnieje naprawdę. wierny wyznawca moleskine'a.