Search

Content

0 komentarze

warm and merry


czasem święta nie pachną konwaliami i umytymi oknami ;-)
i czasem nie sprzątamy dla jezuska ;-)

w tym roku- święta to jedne z najważniejszych wypowiedzianych między nami słów
pamięć, gesty, myśli i wszystko to, co wiruje czasem w głowie.
i blask gwiazd na wieczornym niebie.

najbardziej merry jest oczywiście wtedy, kiedy pod choinką znajdujesz serce, które cały czas komuś dajesz.
które objawia się najważniejszym- codziennymi drobiazgami sympattii i pamięci.
everyday acts of kindness.

zaprawdę, niech to merry, zostanie nam wszystkim na dłużej,
bo warm w głowie już mam, same ciepłe słowa.

* * *
naprawdę, ta matematyka jest prosta, 3+6=11,
wiadomo, jak odpowiem na te pytania które spadają nam ze śniegiem na głowę, i te, które jeszcze się pojawią.
Czytaj więcej »
0 komentarze

jeszcze będzie ... aka. jeszcze w zielone zagramy



niezmiennie- oficjalnie moim najbardziej nieulubionym kolorem jest zielony.
wszystkie inne pogłoski na ten temat- są zdecydowanie przesadzone.

a jednak- czasami- nic nie jest bardziej pełne nadziei, jak zielony koralik noszony w kieszeni, ot tak na szczęście.

różnie się dzieje w państwie duńskim ( tak, wiem, zapachniało klasykiem),
zdarzają się nieszczęścia, które chodzą parami, i swoją czernią- próbują zasłonić wszystko to, co jest właśnie zielone.

zdarzają się też takie przebłyski światła, że naprawdę skaczę do góry.
tak A. o tobie mowa.
i tym, jak w ułamku sekundy- zmienia się wszystko
- i z naprawdę głębokiej ciemności wychodzimy na światło, które razi w oczy.

ostatnimi czasy- już myślałam, że zgubiłam te swoje zielone koraliki,
że chyba na jakiś czas- trzeba będzie znowu zapomnieć o dobrych rzeczach,
a tu proszę, po dokładnym przeszukaniu kieszeni
- w poszukiwaniu zupełnie innych skarbów ponownie znalazłam i ten.

* * *
A. wiadomo, wszystko przez ciebie!
gdyby nie ty, nie ostatni miesiąc, tydzień, gdyby nie MIL, gdyby nie marchewka ;-) nie szukałabym tych obiecanych skarbów,
by na nowo znaleźć zielone.
Czytaj więcej »
0 komentarze

z głębi mojego czarnego serduszka


niezmiennie żartuję, że jestem osobą o czarnym serduszku.
i czerwone serce mam co najwyżej na skarpetkach.
wiadomo, only stick and stones may break my bones.

ale za często - mam wrażenie, że za dobre chwile płacimy podwójnie.
czy chcę uwierzyć w tę obietnicę śniadania przy wspólnym stole razem,
bo rodziną są ludzie, którzy kochają, którzy dają wsparcie?

tak, bardzo,
chociaż już wiem, że pewnych osób zabraknie.
j. przepraszam, że nie zdążyłam, tak bardzo będzie mi brakować tych rozmów przy kuchennym stole, w zaciszu, w gwarze,
tak bardzo mi będzie brakować tego, że nie dołożę tego puzzla do swojej układanki.
Czytaj więcej »
0 komentarze

słów twoich słucham


i właściwie z tymi słuchawkami wiąże się kolejna historia o słabości mojej woli,
oraz porywami do słabości do klimatów #blingbling
niby taki drobiazg, a jednak jest ze mną od wielu lat, i chyba zostanie jeszcze dłużej.
z jednej strony - niesustająco pracuję nad tym, żeby do rzeczy podchodzić racjonalnie, nie emocjonalnie. bo rzecz to tylko rzecz.
ale....
ale nie zamierzam tutaj wyciągać teorii, że rzeczy mają duszę itp., nie, po prostu niekiedy konkretne emocje, konkretne sytuacje związane z daną rzeczą są warte zachowania.
jasne, najważniejsze są wspomnienia w naszej głowie, ale czasem tak najzwyczajniej w świecie- konieczne jest dotknięcie.
takie sprawdzenie, upewnienie się, przetestowanie organoleptycznie, że pewne zdarzenie czy historia miała miejsce.
takie zapukanie do drzwi kamienia, choć wiemy, że to ten realny świat jest wart powrotu, i jest wart bycia obecnym tu
i teraz, nie uciekania się do zwiewności wspomnień.

ostatnio słucham różnych słów, choćby w pewnych konferencjach, pozwalam im opadać, osadzać się w mojej głowie, robiąc taki dywan jak jesienią robią liście.
czy będę te kasztany nosić w kieszeni przez najbliższe 5 lat, czy może zostawię je za sobą po tygodniu- nie wiem, nie wiem.
ale słucham, słucham.

* * *
słowo twoje jest pochodnią...
Czytaj więcej »
0 komentarze

w najmniej oczekiwanych momentach

czasem, w najmniej oczekiwanych momentach włącza się tęsknota.
przez długi czas- ten konkretny etap/ krok w moim życiu- wydawał się być zbyt odległym celem, nierealnym wręcz.
a jednak- gdy coś zaczęło się dziać, z jednej strony miałam taką myśl: szybciej, na świętopełka, szybciej. ;-)
gdy wtem, zza rogu wychyliła się tęsknota.
i myśl, że tutaj zostawiłam za sobą tyle zdarzeń, że będę tęsknić za tym miejscem.

i trochę z innej strony- doszła mnie też tęsknota za ludźmi, których już nie ma.
Czytaj więcej »
0 komentarze

z ciemnosci do ...


ten wielki post zaczął się dla mnie szczególnymi troskami/zmartwieniami/umartwieniami.
czekam na to, że dotrę do ......

wielki post to idealny czas na zatrzymanie się, na refleksję.
oraz czas na rezygnację- żaby być może znaleźć w sobie miejsce na coś nowego.
akcja „7 tygodni bez” dotyczy czasu pasji i obejmuje 40 dni bez niedziel (niedziela nie jest dniem postnym).
to szczególny okres w roku, poprzedzający jedne z najradośniejszych świąt - święta zmartwychwstania pańskiego.
proponujemy, abyś w ciągu tych 7 tygodni przemyślał swoje stare przyzwyczajenia
i nawyki w relacjach z innymi i bogiem, zrezygnował z czegoś, by otworzyć się na coś nowego.
życzymy, by tegoroczny czas pasyjny był dobrym powodem do odkrywania boga
i poznawania siebie na nowo.
tak było onegdaj: 2009, 2010, 2011, 2012, 2013, 2014, 2015, 2016, 2017, 2018, 2019, 2020...)
Czytaj więcej »

Blog Archive

O mnie

Moje zdjęcie
po prostu: blondynka. wierzy, że zihuatanejo istnieje naprawdę. wierny wyznawca moleskine'a.