Content

środa, 14 kwietnia 2010

kolorowej odwagi

obserwując różne (i nie tylko) szafiarki nabieram coraz większej kolorowej odwagi.

chociaż ta moja odwaga bywa różna.
nadal jeansy mogę mieć tylko niebieskie.
nadal nie lubię zielonego koloru ;-)
ale cały czas miewam różne nadzieje.

co prawda chyba teraz mniej się przejmuję szafą niż kiedykolwiek wcześniej:
choćby z uwagi na minimalizm.
ale - to zaskakujące, że mając mniejszą opcję wyboru częściej tworzę zestawy i wymyślam takie różności, o których wcześniej bym nie pomyślała.

ostatnio rano- zupełnie tak jak kiedyś iwona, usiadłam sobie rano zajmując pozycję tureckiego dumacza przed dolną półką szafy, co by wybrać z niej koszulki.
i od razu przypomniałam sobie to siadanie iwony, to, z którego, nawet teraz po latach żartujemy z wieloma osobami (także z tg. ;-)

kiedyś, mimo pasji do barw malowanych - siebie wyobrażałam sobie tylko w monochromatycznych barwach. co najwyżej w porywach szarości.
potem, z czasem, zaczęłam do tej palety dodawać różne kolory, i nawet to moje obecne: nie lubię zielonego, tak naprawdę niewiele znaczy.

teraz, coraz częściej nastroje, myśli i inne różności przekładam na barwy,
jak kiedyś gesty, słowa, wyrażenia przekładałam na znaki migowe.

i choć kiedyś nie rozumiałam JAK można nosić dwie koszulki jedna na drugiej - bo kojarzyło mi się to z tym, że kolesiana chce się zwyczajnie pochwalić że ma dwie koszulki ;-ppp
to teraz w chwilach porannego pośpiechu, kiedy czasami jeszcze nie wiem czy nie wstałam przypadkiem lewą nogą, albo nie umiem zdecydować się na konkretny nastrój: ubieram sobie dwie koszulki.

kolorowo, odważnie, i już!

* * *
fioletowy tishert: mohito %
żółty: new yorker, %
szalik: butik %

6 komentarze :

Beata says:
at: 14 kwietnia 2010 19:47 pisze...

ale fajne, nareszcie cóś kolorowego" - dwie koszulki? łojej, to bym była gruba:(

Verónica says:
at: 14 kwietnia 2010 20:08 pisze...

beata: jaka gruba?
etam :D

slawkas says:
at: 14 kwietnia 2010 22:39 pisze...

O, jak przyjemnie jest poczytać w tych dniach o czymś życiowym i kolorowym. Nawet taki pozasłaniany dekolt nie przeszkadza, a przeciwnie... ;)

Biurowa says:
at: 15 kwietnia 2010 07:23 pisze...

No i bardzo fajnie :)
Nie lubisz zielonego? Kurde niewypał z tymi saszkami ;/

Cichy says:
at: 15 kwietnia 2010 09:35 pisze...

Zgodzę się z kolegą S. w całej rozciągłości - miło poczytać i popatrzeć na takie kolorowe treści:)

Verónica says:
at: 15 kwietnia 2010 09:47 pisze...

hahaha! nie kupię tych bajerów jak ciepłe bułeczki, i nie dam się oczarować!
większych (w sensie bardziej odsłoniętych) dekoltów raczej nie będzie. :-)

Publikowanie komentarza

Blog Archive

O mnie

Moje zdjęcie
po prostu: blondynka. wierzy, że zihuatanejo istnieje naprawdę. wierny wyznawca moleskine'a.