Content

środa, 14 kwietnia 2010

filmowe zapomnienia

na zdjęciu: screen z filmu. czyli filmowa, zapomniana kirsten dunst.

w zeszłym tygodniu przez leniwca i siurykatkę z uwagi na występujący wtedy stan zaziębienia, wieczorami epatowałam oglądaniem filmów.

przyznam się, że na filmy miała wpływ moja gasnąca sympatia do johna pellama (bohatera kolejnej deaverowej serii).
sympatia ta sklęzła, i jakoś tak się skurczyła w sobie już na początku drugiego tomu.
i się za nic podnieść nie chciała, mimo, że pellam wg legendy jak wieść gminna niesie był potomkiem słynnego dzikiego billa z dzikiego zachodu.

zaziębienie też podniosłym czynom nie sprzyja, nie wiąże się z wysokimi lotami myśli, chęci i woli.
wiąże się za to z wielkim niechciejstwem.
stąd: jednym z filmów, które w tych dniach obejrzałam było to coś z jimem carreyem i kate winslet zatytułowane: zakochany bez pamięci.
no i cóż: nie jest to jakaś wielka i znacząca rola w dorobku kate winslet.
tak poważnego jima nigdy wcześniej nie widziałam- i z tą powagą jest mu nie do twarzy.

anyway: historia o miłości.
o ludziach, którzy pogubili się w uczuciach- i tu się zjawia jakiś magiczny doktor, który wymyśla taki patent: że oto na życzenie za pomocą specjalnych technik mogą usunąć z pamięci człowieka wszystkie wspomnienia powiązane z tą już niekochaną osobą.
i tak oto kate wymazuje sobie z pamięci jima, a on o niczym nie wie....
w odwecie - decyduje się na taki sam krok- ale w trakcie tego snu, który ma mu przynieść zapomnienie- po raz kolejny wraca myślami do swoich relacji,
i odkrywa, że chce je ocalić za wszelką cenę...
zakończenia nie zdradzę :-)

choć przyznam: nie jest to film ani wybitny, ani odkrywczy, ani nie jest to pod żadnym innym względem cudowne dzieło kinematografii:
- to jednak: pewnym światełkiem w całości jest kirsten dunst.
która to ptaszyna pojawia się to tu, to tam, taka miła osóbka, która lubi cytaty, lubi się uśmiechać.
i to kirsten kilkakrotnie powtarza myśl zapożyczoną z księgi cytatów:

błogosławieni,którzy zapomnieli, bo nawet błędy ich nie dotykają
( alexander pope)
myślę, że osoba kirsten w tym filmie jest szczególnie wyjątkowa: bo okazuje się, że ona też wymazała sobie z pamięci ukochaną osobę.
a jednak: serce inaczej chciało, myśli poszły nie tędy...i nie zawróciły z tej drogi uczucia.
i kirsten mając czystą kartę wspomnień ponownie biegnie myślami do tej jednej osoby...

* * *
i tak sobie myślę- czy naprawdę aż takim błogosławieństwem jest zapomnienie?

przecież mamy takie przysłowie: że nie wchodzi się do tej samej rzeki.
nie wchodzi się do tej samej wody, ale do rzeki a i owszem...
pewne rzeczy pozostaną bez zmian, mimo tego, że właśnie się zmienią: że zmieni się czas czy perspektywa...

przyznaję: sama kiedyś sądziłam, że umiem tak właśnie bezgranicznie zapomnieć i pójść dalej.
dzisiaj wiem, że wolę pamiętać pewne rzeczy, żeby po raz kolejny ich nie wybrać.
chociaż paradoksalnie ten drugi wybór- przy zapomnieniu- byłby tak jakby znowu pierwszym wyborem, ale myślę sobie, że tak jak w przypadku kirsten- serce i rozum by poczuło, że wybiera znane już ścieżki i szlaki.

2 komentarze :

mamalgosia says:
at: 14 kwietnia 2010 14:24 pisze...

bardzo mnie ten film wzruszył. i wiesz co - kiedy tak bardzo cię boli - chcesz zapomnieć. a kiedy ból kiedyś w końcu mija - jedyne co zostaje to wspomnienia.

Verónica says:
at: 14 kwietnia 2010 14:28 pisze...

hm, nie upieram się przy zapominaniu.
wolę zdecydowanie pamiętać: pamięć stanowi o doświadczeniu i rozważności na przyszłość.

Publikowanie komentarza

Blog Archive

O mnie

Moje zdjęcie
po prostu: blondynka. wierzy, że zihuatanejo istnieje naprawdę. wierny wyznawca moleskine'a.