Content

czwartek, 9 stycznia 2014

rok w zdarzeniach


póki co: w słoju, w którym miały być zbierane zapisane marzenia do zrealizowania,
uzbierała się (na szczęście malejąca z każdym dniem) kupka antybiotyków ;-)

ale stwierdziłam, że spróbuję się zmierzyć z moją własną i osobistą pamięcią,
i podsumować cały rok, jakiż to bagaż doświadczeń udało mi się zebrać.

1. wydarzeniem stycznia na pewno był möbius. w ogóle möbius okazał się być takim samograjem ;-)
temat ten jeszcze był wałkowany w kuluarach aż do sierpnia ;-)
styczeń też należał do wojtka (manna) i jego podróży.

2. luty: to długie filmowe noce. i maraton filmowy z polskim kinem

3. marzec: w tym miesiącu przypomniałam sobie, że LUV johna mcclane'a seniora. i szklana pułapka 5.
marzec także miesiącem separacji- i ćwiczenia polegającego na odłożeniu palmtopa do szuflady biurka.

4. kwiecień to moc pandy, po pandach ich poznacie: czyli innymi słowy: jestem bamboszkiem.,
oraz pierwsze w tamtym sezonie- moczenie nóg w morzu, i wylegiwanie się z prosiakiem na plaży ;-)

5. maj: miesiącem rogalików z wiśniami ;-)
oraz miesiącem- rozstania się z palmtopem, po związku trwającym ok. 6 lat.

6. czerwiec: miesiąc hasających żyraf. pod każdą postacią ;-)
także dniodzieckowo: bo nigdy nie jest się zbyt dorosłym na zegarek z pandą.

7. lipiec : przed północą. zarówno filmowo jak i plakatowo.

8. sierpień: na gór szczycie. oraz bardzo głośno było w sekcji sopranowej. się śpiewało!

9. wrzesień: miesiącem oszczędzania czyli ponownym podejściem do metody kaizen.

10. październik: niepodzielnie należał do jonathana. TEGO jonathana. carrolla znaczy się ;-)

11. listopad: miesiącem rezygnacji. w moim przypadku z alfy, która nie stała mi się jednak omegą.
oraz miesiąc zdobywania sprawności harcerskich ;-)
oraz wizytą w mieście na p, i wyjątkowo nie był to p jak paryż ;-)

12. grudzień: to wiadomo- pisanie listów miłosnych do grubego w czerwonym ;-)
a także: przebieranie nogami z niecierpliwości,
bo 1 stycznia przywitałam wraz z tylkowskim (kalendarzem).

* * *
z nowym rokiem- zamierzam nieco zmienić formę podsumowań.
- już nie będzie osobno raportu dla książek i filmów, tylko będę je uwzględniać w raportach miesięcznych.

plecak: na zbieranie najprzeróżniejszych zdarzeń i wydarzeń: chwilopylny Mikołaj.

2 komentarze :

myslownicelife.blogspot.com says:
at: 10 stycznia 2014 17:11 pisze...

No jak ja Ci zazdroszczę tej oszczędności słów, tego uporządkowania treści... Chciałabym tak umieć, a tymczasem jestem dokładnie odwrotna: rozgadana, wszystko mi się ze wszystkim łączy i kojarzy, wszędzie widzę jakieś związki i różnice, a one z kolei prowadzą do następnych skojarzeń i tak dalej... A w ogóle to identyczny plecaczek miałam na pierwszym roku studiów. To twój czy grafika z sieci?

Verónica says:
at: 10 stycznia 2014 19:05 pisze...

wiesz, że kiedyś "zdiagnozowano" mnie jako straszną gadułę? ;-)

ta prostota w ilości słów, którą ostatnio uprawiam ma swoje głębsze przyczyny, i do nich niedługo się tutaj przyznam, także stay tuned.

a plecak: to prezent od Mikołaja, który w osobie Chwilowej Agaty uznał, że byłam dość grzeczna, żeby na niego zasłużyć.
i z plecakiem też związane są pewne opowieści, które w swoim czasie opiszę.

Publikowanie komentarza

Blog Archive

O mnie

Moje zdjęcie
po prostu: blondynka. wierzy, że zihuatanejo istnieje naprawdę. wierny wyznawca moleskine'a.