Content

piątek, 20 sierpnia 2010

praktyczne ćwiczenia z minimalizmu

jest wiele teorii i pomysłów na minimalizm.
jedną z moich ulubionych zasad jest OITO- one in two out.

jak już wspominałam wcześniej: przede wszystkim proponuję zacząć od arkusza kalkulacyjnego, w którym zapisujemy słownie WSZYSTKIE wydatki - płatności kartą.
(płatności gotówkowe oznaczam różnie- np. jeżeli pobieram jakąś kwotę z bankomatu na konkretny cel- to go pod takim nazwą zapisuję w arkuszu,
albo po prostu zapisuję samo pobranie z kwoty z konta).
wbrew pozorom to nie jest działanie ograniczające - jak to mi kiedyś zarzucono,
nadal pozwalam sobie na różne przyjemności,
ale podglądając potem zawartość arkusza- łatwiej mi ocenić racjonalność wydatków,
lub zdecydowanie jej brak.
łatwiej dzięki temu- także właśnie mając w pamięci ten arkusz i nasze wnioski- planować kolejne wydatki.

kolejnym odkryciem, odgapionym u minimalistki jest dla mnie LISTA ZAKUPÓW.
i po przetestowaniu listy na różne sposoby- uważam, że to jest naprawdę świetny pomysł.
dzięki liście nie robię zakupów chaotycznie: nie robię niepotrzebnych zapasów
(dotychczas kierowałam się różnymi skojarzeniami, że coś się przyda, że coś na zapas nie zaszkodzi mieć).
nadal zdarza mi się wychodzić, poza ustalone punkty listy- ale czasami zwyczajnie zdarza mi się ulegać impulsowi i kupować coś, co i tak miałam zaplanowane- choć na później.

minimalistka miała pomysł roku bez zakupów, jest też inna inicjatywa - na miesiąc bez karty.
osobiście uważam- że oba pomysły mają swoje wady i zalety.
aczkolwiek- niestety więcej wad widzę w planie roku bez zakupów- zdrowy rozsądek kazałby się do niego jakoś przygotować, uczynić może jakieś zapasy- które w efekcie mogłyby się okazać zupełnie niepotrzebne.
jednak: sama od dłuższego czasu noszę w portfelu jedną kartę płatniczą.
druga i kredytowa leżą w domu.
(dodatkowo na półkę odłożyłam większość kart klubowych, z części programów
i tak w najbliższym czasie zamierzam się wypisać.)

* * *
o tym jak szukałam zen na półce z książkami, co widać na załączonym obrazku ;-)
jeszcze opowiem ;-)

3 komentarze :

Biurowa says:
at: 20 sierpnia 2010 12:02 pisze...

Jeny, jaki cudowny ten minimalizm!!!!!!!! i jaka przestrzeń :)))
Dzisiaj powzięłam decyzje o wyrzuceniu/pozbyciu się wszystkich poliestrowych ciuchów (ewentualnie mała domieszka może być ;). To ciuchowo.
A finansowo: aktualnie jestem w dołku i gratuluję konsekwencji. Ta inicjatywa z miesiącem bez karty jest całkiem fajna. Czasami praktykujemy z mężem akcję "Czyścimy lodówkę" - wtedy nie robimy zakupów żywności tylko opróżniamy lodówkę z zapasów przez tydzień, kupujemy wyłącznie pieczywo i mleko...

Verónica says:
at: 20 sierpnia 2010 12:11 pisze...

ja mimo wszystko polecam najpierw zrobienie arkusza, i wprowadzanie tam wydatków.
wtedy tak "organoleptycznie" widać pod koniec miesiąca, co było zbędne i czego należy unikać.

Ajka says:
at: 30 sierpnia 2010 13:30 pisze...

No i znowu jakoś równolegle działamy :) Ostatnio podjęłam decyzję o rezygnacji z karty kredytowej, bo okazało się, że moja płatnicza działa też przy transakcjach internetowych. Noszę więc tylko płatniczą, staram się częściej korzystać z gotówki (jakoś bardziej wtedy czuję, ile wydaję...). Wyjęłam z torebki i portfela większość kart klubowych i różnych programów lojalnościowych. Po miesiącu takich eksperymentów widzę, że bardzo dobre są efekty, wydaję jeszcze mniej niż wcześniej.

Publikowanie komentarza

Blog Archive

O mnie

Moje zdjęcie
po prostu: blondynka. wierzy, że zihuatanejo istnieje naprawdę. wierny wyznawca moleskine'a.