Content

wtorek, 24 sierpnia 2010

daję słowo: move on

przez ostatnie kilka tygodni, czy miesięcy próbowałam ogarnąć kilka prywatnych spraw.
jak wiadomo- z różnym skutkiem.

może w kilku aspektach te skutki nie były zbyt oszałamiające,
bo kurczowo trzymałam się różnych zaległości.

właściwie pierwszy taki przebłysk miałam kilka miesięcy temu jadąc na spotkanie z w.
i olśniło mnie wtedy- że nieważne co powiem,
to i tak nic nie zmienię. a nawet wręcz przeciwnie.
z każdą chwilą, z każdą kolejną próbą doprecyzowania , tak naprawdę się oddalałam.
i wysiadłam 3 przystanki wcześniej niż powinnam, i wróciłam do domu.

przez ten czas oczekiwałam różnych zmian- nie robiąc w ich kierunku żadnego zachęcającego gestu, mając nadzieję, że zmiany staną się same z siebie, bez mojego udziału.

a dzisiaj odważyłam się wyciągnąć do nich rękę.
i od razu zadzwoniłam do migi, chwaląc się tym.
i jak zwykle zaskoczyło mnie, że ona tak wiele rozumie.
i że ogromnym wyzwaniem było samo wykonanie takiego gestu
- tak naprawdę w stronę całego świata, i zaproszenie go do swojego życia.
niech się rozgości, niech wniesie nowe kolory, barwy i dźwięki.

move on (by urban dictionary:
jump out of the troublesome stuffs and go on with your life


* * *
nadal pracuję nad swoją listą 100things.
ale właśnie przestałam obawiać się tego, że na mojej liście znajdzie się ponad 100 rzeczy.
i z półki rzeczy przygotowanych do oddania- z powrotem odłożyłam na właściwie miejsce kolczyki w stokrotki.
za bardzo lubię nawet samą myśl o nich, takie przypomnienie, że oto są, wiosenne, że taki drobiazg, a jednak wiąże się z tyloma ciepłymi myślami, które pozostać mogą tylko moje.

a, i jednocześnie uświadomiłam sobie, że przez ten czas stosowałam bardzo wpażne (teologicznie) przesłanie i w strapieniu nie podjęłam żadnej decyzji.

2 komentarze :

Biurowa says:
at: 25 sierpnia 2010 08:41 pisze...

Także tego... powodzenia! :)

Ajka says:
at: 30 sierpnia 2010 13:38 pisze...

ja też życzę powodzenia! I nie obawiaj się niczego.

Publikowanie komentarza

Blog Archive

O mnie

Moje zdjęcie
po prostu: blondynka. wierzy, że zihuatanejo istnieje naprawdę. wierny wyznawca moleskine'a.