Content

sobota, 13 marca 2010

jak znaleźć


jak znaleźć właściwy składnik, w jaki chcemy ubrać nasze życie?
ostatnio poszukuję u siebie tego zen ;-) tej równowagi między sercem a rozumem,
między wolą a decyzją...
także między być a mieć.
między chcę a potrzebuję, między marzę i śnię a będę dążyć do danego celu.

ale ale: w zeszłym tygodniu wróciłam na moją tele trasę,
bo brakowało mi tego czasu tylko i wyłącznie dla siebie.
czasu zamyślenia, czasu ciszy, a czasem czasu muzyki.
i choć wiele rzeczy potrafię oddać:
nie wszystkim potrafię się dzielić.
nie umiem się dzielić właśnie moją tele prywatnością- ten czas jest tylko i wyłącznie mój, nie może być czyjś, ani żaden wspólny.
nie umiem też wspólnie się modlić.

nie umiem jeszcze wielu rzeczy podzielić i od siebie oddzielić,
tak, żeby je rozłożyć na czynniki pierwsze,
żeby odkryć ich porządek, żeby wiedzieć po której stronie siebie je ułożyć: czy po stronie serca, czy rozumu.

bardzo mnie w ostatnich dniach ucieszył powrót n. ( tak n! o tobie mowa ;-)

bardzo sobie też myślę, że naprawdę chciałabym tiramisowego uniesienia hey- sowy, z obrazem króla olcha w tle. albo po prostu królewsko olchowego wieczoru, zadumania.
ale inspiracją dla mnie jest sama myśl o istnieniu, o obecności tg., i w hey-chyba- zasłuchaniu.

bardzo mi się też podobał ostatni cykl pewnych rozmów.
i mimo, że odkrywczo przyznałam w trakcie co chcę i co lubię: to jednak dla mnie to w dużej mierze kwestia postrzegania rzeczywistości, kwestia moich przekonań i poglądów.
bo ja jako grzeczna...
ale, ale: nie zmienia faktu, że swoje krzywe oko ( znowu ten pratchett) mam, i lubię sobie zakrzywiać czasoprzestrzeń i tworzyć nowe wydumane marzenia i sny.
i nie dam za nic, odebrać sobie przekonania, że każdy aspekt naszego życia jest czymś pięknym: i że każdy może być radością.
choćby nie wiem co!
ja chcę widzieć tylko taki zakrzywiony piękny świat, który się do mnie uśmiechnie, i w którym znajdę odpowiednią ilość fun i zabawy. odpowiedni akcent siły i równowagi, i oparcia.

* * *
a jednak: mimo proroctw tg. nie umiem obstawiać tylko i wyłącznie rozumu. także swojego.
ja to ja: suma zdarzeń, marzeń, myśli i działań. dusza i cała reszta.

myślę, że to znak, że jeszcze dużo nam zostało do poznania, dużo do bydgoszczy :-)
a jeszcze więcej ( i dalej) do tiramisu.

4 komentarze :

Beata says:
at: 14 marca 2010 01:38 pisze...

jednak myslę, że nie każdy aspekt...dzisiaj tak własnie myslę..

Beata says:
at: 14 marca 2010 21:16 pisze...

bardziej mniej:)

Beata says:
at: 14 marca 2010 21:16 pisze...

dzisiaj też, podobnie, ale chyba jednak inaczej:)

Verónica says:
at: 14 marca 2010 21:25 pisze...

a ja chyba teraz jestem troszeczkę bardziej ;-)

Publikowanie komentarza

Blog Archive

O mnie

Moje zdjęcie
po prostu: blondynka. wierzy, że zihuatanejo istnieje naprawdę. wierny wyznawca moleskine'a.