Content

środa, 10 lutego 2010

readery w ogólnym znaczeniu

wspomniany wcześniej microreader śmigał jak burza na siemensach (z javą)
nawet bez znaczenia czy była karta pamięci, czy nie.
pamięć wbudowana była co najwyżej ogranicznikiem ilości książek
- ale jak wiadomo format txt zbyt wymagający pamięciowo nie jest.

właściwie tutaj miał nastąpić przegląd mojego rozwoju w znajomości urządzeń do czytania książek, ale wyszło na to, że nastąpi przegląd readerów.

z tym, że ja w głównej mierze obstawiam readery pocketowe.

1. mój number one to allreader

a tutaj screen z otwartej książki >>>

wady:
- jak dotąd nie znalazłam żadnej
zalety:
- otwiera wszystkie pliki textowe- od txt do docx.
- tradycyjnie: jest możliwość tworzenia zakładek, podkreślania tekstu, wyszukiwania wyrazów, obracania tekstu, oraz autoscroll.
- bibliotekę można układać sobie według własnego widzimisię:
np. w podziale na autorów, na tytuł, na rodzaj- po prostu tworzymy sobie odpowiedni folder, i tam wrzucamy pliki.
- sposób wgrywania dowolny- karta pamięci, bluetooth, wifi, co tylko mamy dostępne.

i kolejny reader to: mobipocket reader

i dalej screen >>>

tutaj już mamy wyższą szkołę jazdy.
bo niestety w przypadku mobipocket readera: książka najpierw musi być zaimportowana do programu, ale przy użyciu PCeta, a dopiero potem wysłana na urządzenie.

- poza tym funkcjonalność taka sama jak w allreaderze:
czyli zakładki, wyszukiwanie, scrolle, trolle i cała reszta.

niuans: MOŻNA importować pdfy.
aczkolwiek zdarza się, że mobipocket nie radzi sobie z polskimi fontami.
i wtedy zamiast "ą" mamy "a," albo jeszcze inny krzaczek.
i zdecydowanie ciężko się to wtedy czyta.
jeżeli wgrywam pdfy i widzę, że rozwala polski tekst, to najczęściej odpuszczam sobie...

* * *
w kwestii telefonów.

do tej pory nie znalazłam programu, który byłby jak dla mnie idealny i działał na samsungu e250.
poszukam listę tych readerów, które testowałam i się nie sprawdziły. w ogóle.
a wbrew pozorom wybredna nie jestem, bo zachwycił mnie siemensowy microreader...
w chwili obecnej na samsungu mam kilka książek jako pojedyncze aplikacje javowe.
z programów mam:
- libris (trial)- w trakcie sprawdzania
- bookreader - w trakcie sprawdzania

na SE k800i nie udało mi się znaleźć nic działającego...
nawet próbowałam jakiegoś mini-portable office'a- bezskutecznie.
co prawda nie próbowałam wgrywać na SE pojedynczych książek jar. bo według mnie to się mija z celem.
ja chcę mieć jedną app'kę plus folder z książkami.
poza tym nie chciałoby mi się każdej książki z osobna przerabiać w jakiś jar.

w wolnej chwili sprawdzę, czy mobipocket działa pod SE,
bo z tego co wiem, pod nokiami śmiga i działa.
i nawet rzadziej ma błędy w polskich czcionkach w pdfach.

przegląd urządzeń urządzę na dniach ;-)

9 komentarze :

Adam Rimabud says:
at: 11 lutego 2010 00:24 pisze...

Szacunek. Dla mnie czytanie na ekranie palama telefonu jest zbyt niewygodne. Ostatnio zainstalowalem na iphone czytnik do ebookow wraz z Alicja w Krainie Czarow i dzielami Szekspira :)
Nie daje rady. Papier gora.

precelik says:
at: 11 lutego 2010 17:49 pisze...

A nie bolą Cię oczy od tego ekraniku? Mnie po dłuższej chwili patrzenia na komórkę bolą :(

Może to tylko pretekst - te oczy, ale jak przez komórkę to wole ksiażki w mp3 :)

adamrimbaud says:
at: 11 lutego 2010 20:19 pisze...

Bola,
Dlatego nie czytam ebookow. Czasem audiobook. Jednak papier jest najlepszy :)

Verónica says:
at: 11 lutego 2010 20:57 pisze...

otóż mnie oczy nie bolą.
to chyba jest tak samo jak z odczuwaniem zimna...

i tak samo jak np. z antyrefleksem.
okulary noszę od wieków i nie czuję żadnej różnicy przy posiadaniu antyrefleksu lub bez anty.

audiobook to wersja skrócona, więc rzadko korzystam.

tak jak wspomniałam zdarza mi się korzystać z ivospeakera z glosem marka.

Biurowa says:
at: 4 marca 2010 12:31 pisze...

A ja tam jestem tradycjonalistką: zdecydowanie druk, ciepłe kapcie, herbata, fotel i koc :) Ale ja stara już jestem, trochę techniki i się gubię ;)

Verónica says:
at: 4 marca 2010 12:37 pisze...

@biurowa druk, ciepłe kapcie, herbata: mają rację bytu tylko w warunkach domowych.

w tramwaju/autobusie i w każdym poza domowym miejscem- w grę wchodzą tylko ebooki.

(chociaż ja nawet z wygodnictwa ostatnimi czasy w domu też ebooki.... ;-)

mamalgosia says:
at: 4 marca 2010 12:38 pisze...

oczy niestety odpadają :? aczkolwiek marzy mi się jakiś taki większy czytnik ebooków :)

Verónica says:
at: 4 marca 2010 12:48 pisze...

no właśnie ja nie mam żadnych problemów z oczami przy czytaniu ebooków- ani w telefonie, ani w palmie (właściwie palm jest najwygodniejszy)

bardziej mnie chwilami męczy papier.
i komputer.
więc chyba nic większego bym nie chciała- poza tym palm jest z uwagi na minimalizm.

Anonimowy
at: 17 grudnia 2011 12:56 pisze...

Moż to i trochę późno ale proponuję na SE program ReadManiac

Publikowanie komentarza

Blog Archive

O mnie

Moje zdjęcie
po prostu: blondynka. wierzy, że zihuatanejo istnieje naprawdę. wierny wyznawca moleskine'a.