Content

piątek, 5 lutego 2010

52 książki

niniejszym przyznaję się do przyłączenia do akcji 52książki.

ja jak wiadomo czytam dużo,
czytam różności zupełnie nie związane ze sobą,
czytam serie- danego autora, czy bohaterów.

są książki, do których wracam nieustannie,
są książki, na które trafiam przypadkiem, zaczynam je czytać, odkładam a po jakimś czasie wracam,
są też takie, które pochłaniam na jednym wdechu ;-)
zadziwiona magią słów, które zostały ułożone w takich sekwencjach, w jakich nigdy wcześniej się nie spotkały....

los niektórych bohaterów jest mi bliski,
niektórym w czasie lektury kibicuję mocno, mając nadzieję, że gdzieś, tam po drodze autor wszystkie splątane losy wyprostuje
a oni pójdą dalej szczęśliwi, weseli...

czytam wszędzie. czytam prawie w każdej chwili dnia.
i najczęściej czytam książki w wersji ebookowej ( ale o tym będzie kiedy indziej...)

nie wiem jeszcze jaki ten rok będzie pod względem książkowym...
w każdym razie plan jest taki: przynajmniej 1 książka na tydzień-
bo w sumie cały rok, suma zdarzeń i dni da nam 52 tygodnie, i 52 książki.

nie ukrywam: że ciężko mi będzie przekroczyć zeszłoroczną średnią ;-)
bo w przeciągu bodjaże kwartału udało mi się pokonać twórczość agathy christie ( w sumie ok.97 pozycji) plus kilka innych książek w tak zwanym międzyczasie.

ten rok zaczynam z:
1. 188 dni i nocy- wiśniewski, domagalik (skończona)
2. sprzedawca broni- hugh laurie (zaczęta w 2009, w trakcie)
3. kolor magii- pratchett (zaczęta w 2009, w trakcie)

8 komentarze :

Cichy says:
at: 5 lutego 2010 11:10 pisze...

Ha! Więc witam na pokładzie.
Ale tak sobie pomyślałem, że Christie to są kryminały, a kryminały z natury czyta się jednym tchem. Inaczej się nie da:)

Verónica says:
at: 5 lutego 2010 11:12 pisze...

plus trochę innych książek w tak zwanym międzyczasie ;-)

zeszły rok był u mnie rokiem serii.
więc był jeszcze m.in. deaver, była cornwell.

Fanatyk says:
at: 5 lutego 2010 12:03 pisze...

Fajnie! Witam serdecznie i zapraszam do śledzenia naszych poczynań - będzie się działo!

Cichy says:
at: 5 lutego 2010 12:21 pisze...

To co, Veronica - pod koniec roku publikujemy listy, kto i co przeczytał? Pewnie będziesz mieć więcej, ale ja policzę jeszcze strony w moich książkach:)

Verónica says:
at: 5 lutego 2010 12:43 pisze...

deal!
ale niby jak JA mam policzyć strony w ebookach?

slawkas says:
at: 7 lutego 2010 00:01 pisze...

A jak przeliczyć jakość książek? Hawking pisze takie niegrube, ale nie schodzi poniżej "Teorii wszystiego", za to Chmielewska, nic nie ujmując jej wielbicielom, daje jednak możliwość podgonić torchę statystykę :)
Oczywiście czepiam się. Do akcji nie mam zamiaru przystąpić, ale synpatyzuję. Papier to stary dobry świat.

Verónica says:
at: 7 lutego 2010 09:11 pisze...

no wiem, że christie to taki czasopożeracz.
ale już z kolei kryminalny deaver już jest o kilka półek wyżej :-)

obawiam się, że z chmielewskiej już wyrosłam ;)

hm, i sama jeszcze za bardzo nie wiem w jakim klimacie będę czytać w tym roku.
pratchett kusi ;-)

Cichy says:
at: 7 lutego 2010 22:59 pisze...

To może tak - na stronie Biblioteki Narodowej albo czegoś podobnego (Biblioteka Kongresu w ostateczności) powinny być dane o konkretnej książce. W tym liczba stron. Zajrzymy, spiszemy, dodamy:)

Na jakość jeszcze przyjdzie czas. Teraz celem jest ilość - aby przełamać w statystycznym Polaku niechęć do papieru...

Publikowanie komentarza

Blog Archive

O mnie

Moje zdjęcie
po prostu: blondynka. wierzy, że zihuatanejo istnieje naprawdę. wierny wyznawca moleskine'a.