Content

niedziela, 7 lutego 2010

kolorowo mi


bardzo nie lubię przedwiośnia,
jest to wg mnie pora roku taka zupełnie bez wyrazu: już pachnie wiosną, a jeszcze całkiem zimowo marzną mi ręce.

wiosna według mnie powinna wybuchać feerią barw.

i podobnie chyba jest obecnie z moim życiem
- jeszcze zimowo marzną mi ręce,
jeszcze oglądam się do tyłu,

a jednocześnie już się nie mogę doczekać, tego wybuchu barw,
tych wszystkich rzeczy, które dopiero się mają zdarzyć.

* * *
a post sentymentalny będzie na dniach, jak wygrzebię się z zaziębienia ;-)
bo pod wpływem gorączki zbyt wiele rzeczy mogłabym napisać :-)

6 komentarze :

WT says:
at: 7 lutego 2010 23:43 pisze...

Alez - takie posty w gorączce mogą być ciekawe do czytania. Proponuję nazwać jakoś trend pisania w stanie ograniczonej świadomości. Może z tego się jakiś nurt blogerski wyłoni?;)

slawkas says:
at: 8 lutego 2010 08:56 pisze...

Jeszcze przed nami tłusty czwartek dla wszystkich, ostatki dla młódzi, Walentynki dla handlowców, Dzień Kobiet dla żenady... Gdzie Ty widzisz przedwiośnie? Nie ma dziwne, że Ci się nie podoba teraz, ale to nie jest chyba to, co myślisz ;)

Verónica says:
at: 8 lutego 2010 09:03 pisze...

no w przedwiośniu widzę przedwiośnie...
pachnie wiosną i nie gadaj, że nie!

Cichy says:
at: 8 lutego 2010 12:57 pisze...

Nie zgodzę się ze Slawkasem - Dzień Kobiet jest "zebest":) Na dodatek - nieco wymienny jest z Walentynkami. A mi jakoś tak się pochrzaniło, że byłem przekonany, że Dzień Kobiet jest dziś. O mały włos, a bym koleżance życzenia złożył i Ukochanej kwiatka kupił. Ufff, blisko było:)

Zgodzę się ze Slawkasem - za oknem mam BIAŁO. Przedwiośnia w Trójmieście nie stwierdzono. Ale Wy tam w tym Wrocku to inny klimat macie...:)

Verónica says:
at: 8 lutego 2010 13:05 pisze...

hm, nie chcę nic mówić, ale dziewczyny pewnie by się nie obraziły ;-)

Cichy says:
at: 8 lutego 2010 15:01 pisze...

Się domyślam. Ale nie można tak rozpieszczać:)

Publikowanie komentarza

Blog Archive

O mnie

Moje zdjęcie
po prostu: blondynka. wierzy, że zihuatanejo istnieje naprawdę. wierny wyznawca moleskine'a.