Content

czwartek, 8 grudnia 2016

don't run, don't go


powoli zaczynają się pojawiać podsumowania całoroczne.

i jeszcze jakieś kilka tygodni temu, przestępowałam z nogi na nogę z niecierpliwością,
myśląc tylko, szybciej, na świętopełka szybciej z tym 2017.

chciałam, żeby ten rok jak najszybciej się skończył, bo wiadomo w nowym roku- same cudowności.
choćby filmowe 1 i 2 ( ta książka, mimo tego, że nie jest arcydziełem, ma w sobie to słynne coś, takie coś, że przeczytałam ją kilka razy).

i tak, bez większego zastanawiania się- sądziłam, że po porstu mam najzwyczajniej dość atrakcji i zdarzeń, które przyniósł ten rok.

aż do czasu- jak jakieś 2 tygodnie temu M. w rozmowie mnie zapytała- co tak naprawdę myślę/czuję.

bo z jednej strony- przyznaję, że czuję się bezsilna, że dzieje się tyle rzeczy, na które nie mam wpływu, które się wydarzają niekiedy przy moim zdecydowanym sprzeciwie, które są ostatnią rzeczą na świecie- jaką chcę, żeby mi się przytrafiły.
i jeszcze dwa tygodnie temu, powiedziałabym, że te historie kładą się cieniem na moim życiu, że gaszą światło
i wprowadzają mrok i ciemność. ale właśnie ta rozmowa, uświadomiła mi, że jest zupełnie inaczej.
fakt, to nie są od razu radosne czy łatwe zdarzenia- ale popatrzyłam na nie pod nieco innym kątem.

i uświadomiłam sobie- jak cenną były dla mnie lekcją.
że to właśnie dzięki nim odkryłam, że potrafię być silna w trudnych momentach, nie tylko pozorować tę siłę, ale faktycznie znaleźć tę siłę w sobie.

i dlatego sobie myślę- 2016, nie odchodź tak szybko, nie odbiegaj, daj mi trochę więcej czasu na oswojenie się z tą nową sprawnością harcerską.

1 komentarze :

Anonimowy
at: 8 grudnia 2016 10:52 pisze...

Każde doświadczenie to tylko doświadczenie - co oczywiście nie oznacza, że jest łatwe do zaakceptowania. To od nas zależy, czy będzie cieniem na naszym życiu, czy nas ubogaci i stanie się przyczynkiem do zmiany, może uczyni nas silniejszymi, a może po prostu pozwoli nabrać innej perspektywy na pewne sprawy. Rzeczy się dzieją, na wiele nie mamy wpływu - jedyne co można, to zaakceptować to co się stało i ew. poboksować z życiem jesli chodzi o to co będzie dalej.

Jak się skupimy na tym, że pewne doświadczenia są niefajne i kładą się cieniem na naszym życiu, to przeoczymy to co dzięki nim może zmienić się w nas na lepsze. Yin i yang, wszystko ma dwie strony, które są nierozerwalnie ze sobą związane. Tak jak mniej fajne rzeczy mogą dać nam skrzydła, tak samo pozytywne doświadczenia mogą nam je de facto podcinać. Sad, but true.

Publikowanie komentarza

Blog Archive

O mnie

Moje zdjęcie
po prostu: blondynka. wierzy, że zihuatanejo istnieje naprawdę. wierny wyznawca moleskine'a.