Content

poniedziałek, 15 grudnia 2014

pęknięte światło


czasami spotykam książki, które od pierwszej chwili, od pierwszego spojrzenia na okładkę- kuszą mnie niepomiernie, i wiem, że #chcęto, a wręcz nawet muszę to przeczytać.
w sumie mimo róznych #chcęto zazwyczaj udaje mi się odejść od danej książki, prakycznie bezboleśnie, często świadomie przeczekuję ten moment pierwszej fascynacji, zanim kupię daną książkę, czy zanim zabiorę się do czytania.

mądrzy ludzie czasem mówią, że nie należy czytać do końca książek, które nie zachwycą nas po pierwszych 10, 20 czy 50 stronach.
nie ukrywam, że ja nie jestem do końca przekonana, że takie podejście jest słuszne.
co prawda, gdybym w odpowiednim momencie rzuciła "szkarłatną literę" hawtorne'a o ścianę, nie miałabym poczucia zmarnowanych kilku godzin na tę (beznadziejną wg mnie) lekturę.
z drugiej zaś strony- to moje przekonanie, że coś tam być może za zakrętem- zaowocowało tym, że za 5 lub 6 podejściem udało mi się doczytać "paragraf 22" hellera do końca, a dopiero na jednej z ostatnich stron znalazłam zdanie, które głęboko zapisało się w moim sercu.

przyznaję, miałam zupełnie inne oczekiwania co do pękniętego miasta.
spodziewałam się czegoś bardziej...
czegoś, co bardziej mnie poruszy, co będzie bardziej opowieścią o ludziach, a nie w dużej mierze snuciem opowieści o sobie samym przez autora.
chciałam przeczytać o tym, że nawet z największą rozpaczą, czy największym poczuciem straty
- z czasem można sobie poradzić, że nie ma smutku, który z czasem nie zmieni się w zapomnienie.
a pęknięte miasto- jest dla mnie taką pękniętą opowieścią.
o tym, że wydarzenia sprzed lat nadal dzielą miasto, ludzi, historię, i że chyba już nigdy ta rana się nie zabliźni, że ten podział będzie istnieć już zawsze.

najbardziej z tej książki zapamiętałam ten fragment:
nadzieja gaśnie jak świeczka. nie, nie dlatego, że nagle.
czasem po prostu się wypala. ale potem zawsze robi się ciemno.

z tym, że ja wierzę mocno, że zawsze się tli światło, że nigdy nie zgaśnie.

p.s.
nie twierdzę, że moje odczucia po lekturze są słuszne,
być może - ktoś w tej książce znajdzie coś dla siebie.
stąd: chętnie się podzielę książką, jeśli ktoś jest zainteresowany przeczytaniem pękniętego miasta,
to proszę o umówiony znak/sygnał

2 komentarze :

Biurowa says:
at: 16 grudnia 2014 13:44 pisze...

wstrząsające o tej świeczce. jest to takie... nieuniknione :(

My Slow Nice Life says:
at: 17 grudnia 2014 06:56 pisze...

Marzy mi się kawałek dnia do poczytania przy kawie, nie na ekranie, za darmo, dla przyjemności. Nie zanosi się. To chociaż blogi. Po kawałku, w czasie kradzionym, jak ten, po dwóch godzinach przy monitorze. Czas wolny: zero. Ale i tak nie mogłam odmówić i ze względu na człowieka dałam się wciągnąć w coś, do czego i Ciebie chciałabym zaprosić:)

http://myslownicelife.blogspot.com/2014/12/liebster-blog-award-zaproszenie-do.html

Publikowanie komentarza

Blog Archive

O mnie

Moje zdjęcie
po prostu: blondynka. wierzy, że zihuatanejo istnieje naprawdę. wierny wyznawca moleskine'a.