Content

niedziela, 30 listopada 2014

cyklista 11/2014



1. zważywszy, że trochę coś się chwilami dzieje w tym kole gospodyń wiejskich- rzutem na taśmę po wieloletnich dylematach zamówiłam sobie małe krosno.

2. z uwagi na to, że nie zdecydowałam się na zakup nowej kurtki zimowej (ta która mi się podobała została okrzyknięta kufajką) to tą kwotą wsparłam polski rynek wydawniczy.
i tak: kupiłam antologię polskiego reportażu- do tego zestawu przymierzałam się od dnia wydania, ciągle czekając
na lepsze czasy. i przyznam, że mimo wagi- podobno oba tomy ważą 3 kg ;-) nie zdecydowałam się na ebook,
tylko na wydanie papierowe. trochę przez małporzatę- nabyłam też księgę dokonań sherlocka (kolejne 2 kg).

przyznaję- że sherlock nie był najrozsądniejszym zakupem świata- bo osobiście najbardziej lubię herkulesa poirota, ale tak jakoś 33% rabat, forma wydania i kilka innych czynników sprawiło, że się skusiłam
(chociaż wcale nie jest jeszcze powiedziane, że zatrzymam tę książkę na zawsze, a nie przekażę jej dalej).


3. jest kilku artystów, do których mam wyjątkową słabość.
to nie jest tak, że nie cenię innych artystów, ale jest kilka osób, których twórczość w sposób szczególny do mnie trafia.
wiadomo, że np. lubię tylkowskiego, albo pawła susida.
a najpiękniejsze ilustracje czy historie dla dzieci- to na pewno m.in.cicely mary baker. miejsce szczególne w tym moim prywatnym panteonie wielkich osób- zajmuje józef wilkoń.
- od bodajże np. 10 lat przechowuję wielką kartkę z kalendarza z reprodukcją jego obrazu, który docelowo ma zostać oprawiony i powieszony na ścianie.
a że obecnie mam trochę mało wolnych ścian ;-) to plakat wilkonia leży w tubie i czeka na swoje święto.
w związku z tym: nie mogłam przejść obojętnie obok strefy sztuki w empiku- gdzie była seria wilkonia.
po wielu wielu analizach i rozważaniach- z całej kolekcji serii- zdecydowałam się nabyć poduszkę.

4. no i skoro cały ten miesiąc był pod znakiem sztuki, literatury- kultury ciąg dalszy. po kilku latach od decyzji,
że w tym domu potrzebna jest taca- przy okazji natknięcia się na taką z obowiązkowo rozkładanymi nóżkami na jarmarku świątecznym- dokonałam zakupu.
i teraz- jest kurturarnie w domu i zagrodzie ;-)
to nie jest tak, że wydatek rzędu 30 pln wymagał nie wiadomo jakiej analizy i rozważań- było wiadome, że taka taca powinna być w domu, jednak zwykły #niechcemiś wygrywał i nie chciało mi się jej jakoś bardzo szukać.
po prostu- wychodziłam z założenia- co ma być, to będzie, jak spotkam ładną tacę to kupię i już.

5. przeczytanych książek 5= 1254 strony

6. oraz 12 obejrzanych filmów.

2 komentarze :

Małgosia Maćkowiak says:
at: 1 grudnia 2014 15:08 pisze...

O, ale w tytule Sherlocka nie było nic o Poirot :D Moje wyrzuty sumienia znikają :D

Verónica says:
at: 1 grudnia 2014 15:33 pisze...

jak znikają, JAK ZNIKAJĄ?

to ty powiedziałaś- że sherlocka warto.
i tak sobie pomyślałam, że zaryzykuję, że może mi się tylko wydawało, że sherlock mi się nie podoba. ;-)

Prześlij komentarz

Blog Archive

O mnie

Moje zdjęcie
po prostu: blondynka. wierzy, że zihuatanejo istnieje naprawdę. wierny wyznawca moleskine'a.