Content

czwartek, 13 grudnia 2012

na całej połaci śnieg


do tej pory sądziłam,
że choć staram się mocno chodzić po ziemi, i że nieobca jest mi proza życia,
to idealnie liryczną liryczność znajduję tylko u konstantego ildefonsa.
i że ten dzban z konwalią, i chabry
- to w sumie najbardziej idealny świat jaki może istnieć

(oczywiście, wiem, że także słowacki wielkim poetą był)

a jednak- gdy za oknami śnieg,
gdy do konwalii i chabrów tak daleko,
ostatnio odkrywam czystość nieba w aniołach miłosza.
słyszałem ten głos nieraz we śnie
i, co dziwniejsze, rozumiałem mniej więcej
nakaz albo wezwanie w nadziemskim języku:

zaraz dzień
jeszcze jeden
zrób co możesz.

0 komentarze :

Publikowanie komentarza

Blog Archive

O mnie

Moje zdjęcie
po prostu: blondynka. wierzy, że zihuatanejo istnieje naprawdę. wierny wyznawca moleskine'a.