Content

wtorek, 22 lutego 2011

bo ja...

bo ja nie lubię poezji twardowskiego.
podoba mi się tylko tytuł jednego tomu twardowskich wierszy:
nie przyszedłem pana nawracać.

bo szczerze mówiąc, nie lubię,
jak się z całej czyjejś twórczości ciągle i wciąż wyciąga tylko jedno, dwa zdania.
a twardowski jest chyba najczęściej cytowany z tym jego:
śpieszmy się kochać ludzi, co tak szybko odchodzą.

ale zgadzam się z tym zdaniem, że za rzadko mówimy ludziom, że są nam ważni.
a przecież ważność różną miarą się mierzy
- ważnością nie jest tylko miłość.
ważną miarą jest czyjaś w naszym życiu obecność.

to, że dobrze nam się z kimś milczy, rozmawia,
plotkuje o książkach, muzyce, pogodzie.
albo, z kim dobrze nam się przy stole, i przy kawie siedzi.

dlatego jestem zdania, że o ważności, o wartości obecności,
nie należy mówić tylko od święta.

każde spotkanie bowiem ma wymiar małego święta.

* * *
bo pewność mi daje twoja obecność.

4 komentarze :

taktyczny says:
at: 22 lutego 2011 17:58 pisze...

I za często zdarza się, że z tych słów Twardowskiego przebija żal nad sobą, bośmy się nie pospieszyli, a nie żal za tymi co szybko odeszli. Bo ja dlatego za blogi osobiste uważam te pisane właśnie w taki sposób :)

Verónica says:
at: 23 lutego 2011 08:21 pisze...

@taktyczny
jaki TAKI?
bo nie wiem czy mnie nie obrażasz :-)

Patrycja Antonina says:
at: 23 lutego 2011 11:41 pisze...

Twardowski to nie jest mój ulubieniec, ja uważam, że ludzie po prostu mają w naturze odchodzenie od nas w różnej postaci. Raz jest to wyjazd, raz śmierć, trzeba być na to gotowym zawsze ;) możliwość spędzania razem wykorzystać maksymalnie, bo nie wiadomo, czy dana osoba nie odejdzie od nas jutro...

Beata says:
at: 23 lutego 2011 18:14 pisze...

bo te proste stwierdzenia są najpiękniej celne

Publikowanie komentarza

Blog Archive

O mnie

Moje zdjęcie
po prostu: blondynka. wierzy, że zihuatanejo istnieje naprawdę. wierny wyznawca moleskine'a.