Content

poniedziałek, 18 października 2010

gdy byłam mała

gdy byłam mała wierzyłam, że
moja niemiecka ciocia nie rozumie, a wręcz nie słyszy hałasu, który czynię ja,
bo przecież ja hałasuję po polsku.

gdy byłam mała wierzyłam, że
ta sama ciocia nie potrafi układać klocki domina tak,
by przewrócone ułożyły się w pewien wzór.

i choć w naszym domu częściej pachniało bzem i tulipanami,
niż konwaliami,
wierzyłam, że pewne rzeczy są takie, jak je sobie wyobrażałam,
jakie według mnie, i zgodnie z tym, co mówili mi rodzice być powinny.

a obecnie- co jakiś czas,
jak mi się wydaje, że już pewnej granicy zachowania, sposobu bycia przekroczyć nie można,
spotykam się z sytuacją, że ktoś pokazuje, że granicę można przesunąć jeszcze dalej.

czasami, jak patrzę z punktu przekonań jakie miałam będąc dzieckiem,
wydaje mi się, że ta granica została przesunięta poza horyzont,
że dawno już ją straciłam z oczu.

a tak wiele chciałabym po prostu widzieć.
mieć dobro w zasięgu ręki.

nadal: chcę się upierać przy zdaniu, że wierzę w ciebie- człowieku.

* * *
nadal mnie chwilami bawi jak ktoś eskaluje jakieś problemy.
do momentu, kiedy taka eskalacja mnie nie dosięga.

i choć to szalenie subiektywne: dziwi mnie,
że w takich sytuacjach nie wszyscy widzą spraw, tak jak widzę je ja.
albo, że nie widzą ich w sposób tak prosty jak prosto widziane być powinny,
gdzie biały jest białym, gdzie tak zawsze tak znaczy...
ja wiem, że temida ślepa jest,
ale przecież sprawiedliwość, rozwaga czy rozsądek- jedno oblicze mają...

1 komentarze :

Biurowa says:
at: 18 października 2010 19:14 pisze...

Poważnie się zrobiło. Ktoś zalazł za skórę?

Publikowanie komentarza

Blog Archive

O mnie

Moje zdjęcie
po prostu: blondynka. wierzy, że zihuatanejo istnieje naprawdę. wierny wyznawca moleskine'a.