Content

piątek, 30 lipca 2010

a miało być

a miało być zen i równowaga, którą osiągnęłam w czasie przerwy i odpoczywania od różnych różności.

a jednak w części kwestiach udało mi się co nieco poukładać,
inne zupełnie postawiłam na głowie.

nie jest to jeszcze radykalny i zdecydowany powrót
- chwilami mi się wydaje, że muszę wrócić teraz, już, natychmiast,
a za jakiś czas odwracam to wydawanie do góry nogami,
i wychodzi mi, że jeszcze powinnam dać sobie trochę czasu.

w międzyczasie uzbierało mi się trochę kwestii odnośnie minimalizmu,
tradycyjnie odnośnie wyznania wiary, i trochę różnych rzeczy zupełnie nie na temat.

wstępnie zapowiadam- że oto w planach bliższych lub dalszych mam powrót,
ale w chwili obecnej nie mogę obiecać nic konkretnego/
nawet zupełnie jeszcze nie myślałam o dizajnie strony,
a więc tymczasem....

2 komentarze :

Ola says:
at: 30 lipca 2010 22:02 pisze...

może żeby osiągnąć zen trzeba znaleźć nowe miejsce. tak od początku bywa czasem lepiej.
mnie akurat dzisiaj olśniło - jeśli nie spojrzałam Absolutowi prosto w oczy, to przynajmniej gdzieś w okolice brwi.
i musiałam się nieźle natrudzić, żeby odszyfrować tą nazwę.. :)

Cichy says:
at: 3 sierpnia 2010 15:32 pisze...

Nowy blog? Trudniej będzie Cie znaleźć...:)

Publikowanie komentarza

Blog Archive

O mnie

Moje zdjęcie
po prostu: blondynka. wierzy, że zihuatanejo istnieje naprawdę. wierny wyznawca moleskine'a.