Content

poniedziałek, 31 maja 2010

czas próby

w założeniu ten blog miał być przede wszystkim wyznaniowy.
chciałam mówić jak szukam swojej drogi do boga, jakim wiara jest mi światłem.

w międzyczasie, w praniu, pojawiło się wiele różnych pobocznych wątków,
ostatnio namiętnie epatuję minimalizmem.
zamierzałam i nadal zamierzam jeszcze pokazać jak ja postrzegam wiele rzeczy,
chyba przede wszystkim to, co uważam za sztukę.

i to gdzie szukam inspiracji i fascynacji.

w międzyczasie wyszło mi, że namiętnie też epatuję pewną postawą życiową,
że wejdę wszędzie, wszystkiego dotknę, i że nie uznaję różnych ogólnie pojętych granic.

na ostatni weekend zaplanowałam sobie taki ogólnie pojęty wieczór filmowy.
miał się pojawić albo ścigany albo okup, albo jeszcze nie wiadomo co innego.

a jednak w końcu obejrzałam coś zupełnie innego.
i trafiło na karola- papieża.
jest w tym filmie scena: kiedy kardynał casaroli wypowiada zdanie, że ponownie, że nadal odkrywa głębię w piśmie.

ja zawsze twierdziłam, że wiara, że wyznanie, jest takim wyzwaniem przed którym stajemy codziennie.
że codziennie spotykamy się z różnymi próbami.
niekiedy te próby są trudne, innym razem łatwe.

ale punkt widzenia zależy od punktu siedzenia.
nie dla wszystkich łatwe jest to, co dla mnie w wyznaniu jest oczywiste.

zatem- tak naprawdę, nigdy nie można przysiąść i powiedzieć- że oto doszło się do pełni, do ostateczności w wyznaniu, że już oto przeszłam wszystkie próby, i już mnie nic ze strony Najwyższego nie zaskoczy.

bo czas próby zbyt często przychodzi w sposób nagły i nieoczekiwany.
w takim oto ogniu prób zdobywamy szlify, wiara tarczą i skałą.

i oto ja też po raz kolejny stanęłam przed swoim czasem próby.

1 komentarze :

Biurowa says:
at: 31 maja 2010 12:52 pisze...

Jeśli chodzi o próby wszelkiego rodzaju, zawsze pamiętam przypowieść o Hiobie...

Publikowanie komentarza

Blog Archive

O mnie

Moje zdjęcie
po prostu: blondynka. wierzy, że zihuatanejo istnieje naprawdę. wierny wyznawca moleskine'a.