Content

wtorek, 25 maja 2010

statecznie

od kilku dni próbuję ogarnąć się trochę w prywatnym życiu.
ze średnim skutkiem- nadal nie spotkałam się z wiśniewską,
nadal mam zaległości wobec d.,
nadal w polu mam plany przełęczy karkonoskiej i szklarskiej poręby.
nadal mam zaległych kilka artykułów do napisania.
notka o granicach, o przyzwoitości i o wolności wisi w roboczych już od dobrego tygodnia...

a mnie dzisiaj naszła ochota, na coś zupełnie luźnego.

nawet odpoczywam od epatowania wpisami o minimalizmie ;-)

otóż był czas, gdy pasjami uwielbiałam kidultowe rzeczy.
specjalnie wyszukiwałam koszulki i inne różności z motywami komiksowymi.

i był czas, że sądziłam, że nigdy przenigdy od takiego stylu nie odejdę.

ku mojemu zaskoczeniu- odkryłam, że tak naprawdę w chwili obecnej moją szafę wypełniają stateczne basic.owe tshirty.
oraz kolekcja żakietów *
i choć daleko mi jeszcze do stylu totalnie wyjściowego, to coraz częściej odnajduję się w prostocie.
i coraz rzadziej wybieram asymetrię, jakoś tak coraz pewniej zaczynam się czuć w poukładanych klimatach

i sądzę, że w chwili obecnej najbardziej kidult'ową rzeczą (nie licząc skarpetek, których i tak nie widać) jest torba z lionem.


i także, po wielu wielu latach wybierania pasteli:

zdecydowałam się dla odmiany wybrać coś z pasją. passion red:


* * *
całość jednak nawet z żakietami utrzymana w klimacie casual,
nic super hiper wyjściowego.

tishirt nie pamiętam skąd.
jeansy: tradycyjnie kaloryfer.

* * *

dorzucam jeszcze kilka moich kidlut'owych rzeczy (obecnie z archiwum)
super myszka:
(bluza ta była mi nieodłączna przez kilka lat..)

oraz:
brave indianinek (mam go do dzisiaj, tylko dlatego, że jest underwearem)

3 komentarze :

mamalgosia says:
at: 25 maja 2010 14:04 pisze...

jak widać na wszystko jest czas i pora. nie ma co na siłę szukać szczęścia gdzieś poza nami. ot nowy filar mojej filozofii życiowej :D

Biurowa says:
at: 25 maja 2010 14:15 pisze...

Czyli statkujemy się, zgredziejemy i starzejemy ;)
Ale za to z jakim wdziękiem:)))
A czasami można zaszaleć z krwistoczerwonym lakierem na paznokciach, byle na każdym ten sam kolor :)))

Verónica says:
at: 25 maja 2010 14:24 pisze...

@biurowa
odkrywam, że mimo szalonej czerwieni - jakoś tak ogólnie, coraz lepiej mi w prostocie i w czymś casual.
w tym stylu zaczynam zwyczajnie odpoczywać.
i z całej poprzedniej szafy została mi słownie jedna asymetryczna kiecka...

chociaż nadal mam kolekcję kidultowych skarpet i underwearów.
ale to są rzeczy, które są tylko i wyłącznie dla jakiejś zachcianki- bo tego nie widać :-)

Publikowanie komentarza

Blog Archive

O mnie

Moje zdjęcie
po prostu: blondynka. wierzy, że zihuatanejo istnieje naprawdę. wierny wyznawca moleskine'a.