Content

piątek, 26 marca 2010

johnny i ja


johnny cash trafił do mnie późno,
a właściwie to ja późno trafiłam na casha.

bo na samego pewnego johnny'ego znam od wieków.

a ten johnny czyli cash zachwycił mnie swego czasu tym tekstem:
if I could start again
a million miles away
I would keep myself
I would find a way

z tej oto piosenki: johnny cash- hurt>>i youtubowy teledysk

myślę, że też chciałabym gdzieś zachować takie przekonanie, choćby całkiem na zaś,
że gdyby mi przyszło jeszcze raz przejść pewnymi drogami,
to bym wybrała dobre ścieżki.

nie twierdzę, że wszystkie były niewłaściwe,
ale teraz z perspektywy czasu myślę, że być może dokonałabym innych wyborów.
być może.

a na pewno: johnny cash w wersji gospel, z 24 hymnami zagościł u mnie kilka dni temu.
właściwie na mojej półce, tuż obok tribute for johnny cash.
tuż obok soyki.

a myślę, że bez względu na przeszłe, czy przyszłe oraz niedoszłe wybory:
udało mi się zachować siebie.

5 komentarze :

slawkas says:
at: 26 marca 2010 19:46 pisze...

Ależ to jest piękne. W tym teledysku kilka razy widziałem siebie, nawet nie tylko w takich samych klimatach, ale dokładnie w takich sytuacjach...
Johny Cash przyczynił się do mojego zainteresowania muzyką country. Jego wpływ był zresztą na tyle silny, że nigdy nie wyszedłem poza jego twórczość plus naście nieśmiertelnych standardów ;) Ale był po prostu osobowością.
Pamiętam coś z jego pobytu w Polsce. Zaś niejasne zakończenie pojedynku rewolwerowców co jakiś czas powraca do moich myśli z nierozstrzygniętym zapytaniem, jak to powinno się skończyć oraz z podsumowaniem, że jawne draństwo nieraz stoi moralnie wyżej niż jawna poprawność, bo lubi maskować draństwo ukryte.

Beata says:
at: 26 marca 2010 20:27 pisze...

country... niekoniecznie...ale ja mnotematyczna jestem:)

slawkas says:
at: 26 marca 2010 21:11 pisze...

@Beata: Bo to jak na Blues Brothers: "Mamy dwa rodzaje muzyki - country and western". Ale Cash'owi jak widać było jeszcze za mało ;)

Verónica says:
at: 27 marca 2010 07:51 pisze...

@beata sprowadzanie casha tylko i wyłącznie do stylu country to tak jakby spłaszczanie jego muzyki.
jego twórczość jest wielowymiarowa, taka właściwie dolby surround i 3d :-)
ja się w tradycyjnym amerykanckim country nie odnajduję.
tutaj: prezentuję casha w wersji gospel.

@slawkas
no właśnie i to jest pytanie.
czasem ci zewnętrznie źli mogą się okazać moralnie lepszymi od tych zewnętrznie dobrych.

Beata says:
at: 27 marca 2010 09:09 pisze...

Veronico, Slawkas - jadąc, na przykład, 5 godzin samochodem słucham programu drugiego tylko i musi być na orkiestrę, plumkanie na pianinie odpada:)

Publikowanie komentarza

Blog Archive

O mnie

Moje zdjęcie
po prostu: blondynka. wierzy, że zihuatanejo istnieje naprawdę. wierny wyznawca moleskine'a.