od wielu lat: Karmel oznacza dla mnie przede wszystkim karmelitanki dzieciątkowe,a także ogólnie pojętą duchowość karmelitańską.
ostatnio ciągle mi się zbiera na post o wychowaniu, o wzorach,
o mądrości (także mądrości wychowania).
i także gdzieś tam krążą pytania o różne przyczyny.
myślę, że jednym z najważniejszych palców bożych w moim życiu było to- że trafiłam wiele lat temu na siostry- i do sióstr na dni skupienia.
choć przyznaję, że samej karmelitańskiej mądrości uczę się nieustannie.
choćby wspominanego wielokrotnie jana od krzyża.
także karmelitańskiej cierpliwości- ciągle mi brak...
i chyba pierwsze zaczątki sympatii do łaciny- przez zaśpiewne salve regina zawdzięczam właśnie siostrom.
kiedyś nawet rozmawiałam na ten temat z migi- i przyznałam, że nie wiem jak by się potoczyły moje drogi, jakich wyborów bym dokonała, gdybym nie miała w sobie tego umocnienia, tego karmelitańskiego zaczynu.
i że nie spodziewałam się, że przez tyle lat- tamtych (w sumie) kilkanaście dni może aż tak wielki ślad zostawić w człowieku. w osobie jaką jestem ja.
ostatnio karmelitański palec boży znowu zaznaczył się w moim życiu:
przez maila od migi, a potem przez stronę www: znajdź 30 złotych
* * *
myślę sobie, że w chwili obecnej przede wszystkim w ten sposób mogę podziękować siostrom za ten zaczyn, który zostawiły we mnie.
który był przyczynkiem do mojej formacji, do ukształtowania wysłuchanych mądrości w coś namacalnego, i dotykalnego.
i coś widzialnego- bo przecież jestem obecna.
moja dzisiejsza manifa to: carme-love!
Dzisiaj w nocy przyszło sirocco
4 miesiące temu
0 komentarze :
Prześlij komentarz