Content

poniedziałek, 28 września 2009

różne manify

obrazek odgapiony: budapeszt, węgry:
demonstracja rowerzystów przed ratuszem w budapeszcie podczas europejskiego dnia bez samochodu.

rowerzystą bywam.
czasami tylko łikendowym, czasami w porywie pasji nawet częściej niż łikendowym.
miewam zrywy, że tylko moja landryna się liczy,
a bywają miesiące, że stoi i się kurzy z niecierpliwością wyczekując lepszych dni.

przyznaję, generalnie jestem rowerzystą średnio strasznym.
zdarza mi się mijać na lakier, gazetę, jak zwał tak zwał.
jednakowoż uważam, że strasznych głupot nie popełniam
( do nich wg mnie zaliczam najtrowery i jazdę bez trzymanki)

daleka jestem do radykalizmu radkowieckiego >>radkowiecki wants to ride a bike...
- choć nie odmawiam mu racji.
ostatnimi czasy m.in. blogdebart umacnia mnie w przekonaniu, że społeczeństwo robi nam się coraz głupsze.
niestety to nie tylko internet, ale obawiam się, że i szkoła zaczyna ogłupiać.

Przykład: ostatnia rozmowa z dziećmi znajomych- łebki 1 klasa gimnazjum.
moje pytanie: gdzie znajdują się ciałka zieleni w roślinie? (bałam się użyć takiego profesjonalnego słownictwa jak chloroplast...)
łebasy: przerażenie w oczach. wtf?? i co kaman?

* * *
nie brałam jeszcze ani razu udziału w masie,
bo jakoś mnie to ani nie interesuje, ani nie bawi- nawet nie zapoznawałam się z filozofią i ideologią ruchu.

zgadzam się mniej więcej w 90% z radkowieckim.
aczkolwiek uważam- że i równie dużo głupoty jest po stronie pieszych, jak i kierowców.

na pocieszenie, albo aby utopić swe żale i smutki
dramatów pytań egzystencjalnych powinnam się chyba pójść napić nafty...
jak się piję naftę- odsłona w kilku krokach by blogdebart

p.s.
teraz to sikanie nie wydaje się już takie straszne :D

4 komentarze :

Cichy says:
at: 28 września 2009 15:06 pisze...

Oj, to o głupieniu społeczeństwa takie prawdziwe...i takie smutne:/

Beata says:
at: 28 września 2009 20:04 pisze...

Nikomu nie oddam mojej cieplutkiej uryny, ruchliwych owsików też!

WT says:
at: 28 września 2009 23:37 pisze...

Beata, no ja Cię proszę...z ręką na sercu - ja wcale nie chcę Ci ich zabrać!

Beata says:
at: 29 września 2009 20:05 pisze...

WT, nawet się nie patrz w ich stronę! Nie pozwalam! Mój ci on, znaczy się , moje ci one!
ostatecznie naftę możesz sobie pociągnąć, dwa łyki, wystarczy, młody jesteś, jeszcze zdrowy:)

Publikowanie komentarza

Blog Archive

O mnie

Moje zdjęcie
po prostu: blondynka. wierzy, że zihuatanejo istnieje naprawdę. wierny wyznawca moleskine'a.