Content

czwartek, 6 sierpnia 2009

znak


nie, to nie jest tak- że wybieram dobro
w obawie przed karą.

choć - przyznaję- czasami myśl o karze potrafi mnie skutecznie zatrzymać,
a niekiedy właśnie kara wiedzie na pokuszenie.
wiedzie w stronę niepokornej postawy, myśli, czynów.
podniesionego czoła- i manify,
że co jak co- ale nikt mi nie będzie dyktował- co mnie wolno robić.
czy wybierać.

a jednak- ufam, że częściej wybieram to, co w moim mniemaniu jest słuszne,
z uwagi na to- jaką radość widzi się-
gdy pojawia się to światełko na końcu drogi,
a nie oślepiający blask, już przy pierwszym kroku.

* * *

wspomniałam niedawno, że stałam się dumną i bladą posiadaczką wyznań augustyna.
przyznałam wtedy- i przyznam teraz,
że nie spodziewałam się, że kiedykolwiek będę na takim etapie.
choć po janie od krzyża- augustyn był na swój sposób nieunikniony.

i usłyszałam w komentarzu od dr. że kto jak kto
ale dr. ma wyznania i augustyna dawno za sobą.
nie kwestionuję, nie poddaję w wątpliwość.
w końcu np.- jk ma za sobą sumę akwinaty.
ale jednak daleka jestem od robienia znaku =
między przeczytaniem a poruszeniem duszy czy serca.

to jak z tym słynnym wielbłądem i uchem igielnym.
to, że wiem, że ucho igielne to rodzaj bramy- wcale mnie nie zmieniło.
ani, to, że nie wiem jaka ryba została rozmnożona
- nie umniejszyło wagi cudu.

ale chciałabym tak jak augustyn- aby to światełko na drodze,
ta lampa na ścieżce, pomimo różnych trudów-
prowadziło mnie ku dobremu.

0 komentarze :

Prześlij komentarz

Blog Archive

O mnie

Moje zdjęcie
po prostu: blondynka. wierzy, że zihuatanejo istnieje naprawdę. wierny wyznawca moleskine'a.