Content

wtorek, 7 lipca 2009

róża lutra


generalnie powinno być tak, że luteranie powinni znać swoje wyznanie.

właściwie, ideałem by było- aby jakikolwiek wyznawca się
na swoim własnym wyznaniu znał.

wiem, że to jest nieustająca dyskusja, której końca nie widać,
dyskusja na temat: wiedzieć czy wierzyć.

mogłabym się w tym miejscu wesprzeć wieloma mądrościami.
moim nie-ulubionym akwinatą, cnotami, czy innymi różnościami.

a przecież wierzyć- to znaczy poznawać.
a przecież poznawać- to pozwalać, aby światłość przenikała naszą ciemność
i rozpraszała wszelkie mroki.

i chociaż przymioty boże są nieskończone- jak niezmienność, wieczność.
to nic nie stoi na przeszkodzie- abyśmy próbowali na tyle,
na ile możemy- poznać boga, choćby na pewnym odcinku.
niewątpliwie, jak już go trochę poznamy- będzie nam się lepiej dalej szło,
ze świadomością, że oto on- kroczy obok nas,
jest z nami w drodze, niekoniecznie do emaus.

a płatków róży lutra uczyłam się długo :-)
właśnie przez to, że żaden! ze znanych mi luterańskich wyznawców nie umiał mi odpowiedzieć na pytanie- co oznacza piąty płatek.
no bo niby to takie proste: tylko chrystus, tylko pismo, tylko wiara...

a piąty, ten najbardziej zapomniany- okazał się być najpiękniejszym...

0 komentarze :

Prześlij komentarz

Blog Archive

O mnie

Moje zdjęcie
po prostu: blondynka. wierzy, że zihuatanejo istnieje naprawdę. wierny wyznawca moleskine'a.