Content

piątek, 16 grudnia 2016

strefa komfortu


od jakiegoś czasu- robię tyle różnych rzeczy, które jakiś czas temu były dla mnie do pomyślenia:
że ale jak to tak można- no jak?

wiele spraw jest dla mnie nadal w mojej strefie komfortu, nie w każdej kwestii chcę odkrywać świat i szukać nowych przygód.
coraz rzadziej- odbywa się u mnie comfort shopping.
nie oznacza to jednocześnie- że wszystko idzie łatwo, jest proste jak bułka z masłem przed śniadaniem ;-)
a jednak lubię chropowatość niektórych zdarzeń.

nadal chyba nie jestem gotowa na jakieś super mega minimalistyczne deklaracje- typu rok bez nowej torebki ;-)
minimalizm i prostota- są przede wszystkim moją potrzebą serca, a nie deklaracji czy oficjalnych oświadczeń,
aczkolwiek wiem, że czasami receptą na realizację pewnych postanowień jest właśnie oficjalne ich zadeklarowanie.

czasami dopada mnie myśl, że jestem bardzo odległa od tego idealnego punktu #100things, wtedy wydaje mi się, że zasiedziałam się w tej swojej sferze komfortu.
ale zazwyczaj po pewnej chwili, po namyśle- dochodzę do wniosku, że to jest moje optimum, może niezbyt idealne, może wymagające czasem trochę poprawy, ale i tak- bardzo odległe od tej comfort zone w jakiej byłam jakiś czas temu.
trochę tak- jakbym z każdym dniem wyruszała na nową przygodę ;-)

wiele rzeczy nabytych przeze mnie w ciągu ostatniego roku w ramach comfort shopping- tak naprawdę znalazło nowy dom.
czy żałuję tych czasem niepotrzebnych wydatków?
paradoksalnie nie. staram się nie myśleć, że uzbierawszy wszystkie te drobne kwoty, uzbierałaby się jakaś suma.
ale w danym momencie- te drobiazgi spełniły swoje zadanie. chociaż może były takim lekarstwem jakim byłby plasterek na złamanie nogi ;-) myślę w szerszej perspektywie, że przekazane dalej- komuś innemu także sprawiły radość i przyjemność.
wyjściem z pewnej strefy komfrotu- była dla mnie choćby defraudacja skarbonki ;-)
gdzieś tam to się tak utarło, że to jest coś prywatnie mojego, z gruntu przeznaczonego na przyjemności własne.
a czasem największą przyjemnością- jest sprawianie radości innym.

co będzie dalej-czas pokaże ;-)

1 komentarze :

Tomasz - Szczęśliwy minimalista says:
at: 19 grudnia 2016 10:38 pisze...

Te #100things o których napisałaś, to minimalistyczna pułapka ;) A wychodzenie ze strefy komfortu jest jednak strasznie trudne. Nie jest przecież łatwo pozostawić przyzwyczajenia i "święty spokój" na rzecz niepewności. Dzięki za fajny wpis, zabieram się za poznawanie Twojego bloga! :)

Prześlij komentarz

Blog Archive

O mnie

Moje zdjęcie
po prostu: blondynka. wierzy, że zihuatanejo istnieje naprawdę. wierny wyznawca moleskine'a.