na studiach nauczono mnie wielu mądrych rzeczy.
bądźmy szczerzy: niemądrych też ;-)
to właśnie ze studiów wyniosłam wiedzę, że ksantypa to zła kobieta była.
ale tak na poważnie: przyznaję, że nie na wszystkie wykłady zdarzało mi się chodzić,
na niektórych mimo niezaprzeczalnej obecności ciałem,
duch krążył w zupełnie innych rejonach, i myśl przemierzała zupełnie inne regiony.
jednak- mimo tego, trafiały się sytuacje i zdania,
które po usłyszeniu, zapadały we mnie,
trafiając we mnie do głębi, i jak na razie, mimo upływu lat- tkwią mocno w mojej głowie.
takim zdaniem: było chociażby to:
w strapieniu nie należy podejmować żadnych decyzji
jest cała seria najprzeróżniejszych mądrości góralskich, przysłów,
o tym, że nieszczęścia chodzą parami, itd.
myślę sobie, że - tu chodzi zupełnie o coś innego.
z obserwacji własnych widzę, że najczęściej, kiedy dotyka nas coś trudnego,
człowiek w pierwszym odruchu chciałby za wszelką cenę przywrócić stan "sprzed".
to, niestety najczęściej prowadzi do podjęcia szeregu, nieprzemyślanych (w skutkach) decyzji.
i potem zazwyczaj, tak jak przez pączkowanie, nasz smutek rośnie i rośnie.
albo, czasami to działa jak równia pochyła, że szybko chcemy zmiany,
ale, przez to zatracenie się w strapieniu, podejmujemy wybór, który sprawia,
że jeszcze bardziej się w nim umacniamy...
myślę sobie, że najtrudniej, jest zaakceptować fakt, że tak samo jak chwile szczęścia, w życiu
jest także miejsce na strapienia.
i nie chodzi, o to, żeby całkowicie poddać się smutkowi,
ani, że koniecznie trzeba przerabiać wszystkie etapy mechanizmów obronnych.
po prostu: smutek jest złym doradzcą.
i nawet jeśli naprawdę chcemy dokonać nawet jakichś radykalnych zmian w swoim życiu
- a zwłaszcza wtedy,
najlepiej jest dać sobie chwilę czasu do namysłu.
chwilę czasu na uspokojenie, na wyciszenie,
właśnie na NIE poddanie się smutkowi, strapieniu.
nie twierdzę, że z dnia na dzień wszystko stanie się idealne.
jednak sądzę, że lepiej w życiu kierować się światłem, niż dać się pochłonąć ciemnościom smutku.
0 komentarze :
Prześlij komentarz