Content

czwartek, 22 grudnia 2011

między sercem a rozumem

ostatnio dopadła mnie znowu faza na ogólnie pojęte porządki, trochę jakby przedświąteczne ;-)
też- między innymi się wzięłam za uporządkowanie zakładek w delicjach, gdzie od dłuższego czasu zbierałam rzeczy do przejrzenia kiedyś tam.
fakt, że część artykułów zachowałam specjalnie- jak choćby ten mówiący o tym,
że umiarkowanie jest cool.

przyznaję, że do minimalizmu jako takiego mam słabość ;-)
i większość zachomikowanych artykułów jest w mniejszym lub większym stopniu o tematyce powiązanej z różnymi sposobami/metodami na dokonywanie zmian (niekoniecznie
rewolucyjnych) w swoim życiu.

co prawda w tym artykule mowa o tym- jak ludzie zostali zmuszeni do przewartościowania pewnych spraw pod wpływem okoliczności.
i że to właśnie była konieczność, a nie wybór.
u mnie było na odwrót- najpierw pojawił się wybór-
potem okoliczności i konieczności.

w końcu- z thermomixem się pożegnałam, kiedy jeszcze do dyspozycji miałam mieszkanie, pokoje, kuchnię i ho ho ho miejsca.
a jednak: w pewnym momencie okazało się, że tego miejsca zaczyna brakować, a thermomix choć jest praktyczną zabawką- to jednak pozbawia mnie znacznej części przyjemności z samego faktu gotowania.
także - w innych aspektach- z jednej strony duże mieszkanie zaczęło się nagle jakby kurczyć w szwach ;-)
stąd gdzieś po drodze przyszła myśl- że może warto by było zapanować nad tymi huczącymi żywiołami.
i tak pod młotek poszła szafa, a potem biblioteczka.
( przyznaję, że czasami sobie myślę, że kiedyś dopracuję się biblioteczki pełnej wymuskanych woluminów, ale to jest tylko taka myśl na zaś).

dużo takich różnych mnie myśli naszło wczoraj, jak stałam w kolejce do kasy w markecie ( i miałam wątpliwą przyjemność bycia przerażoną zawartością - w kontekście ilości w wózkach innych) ;-)
nie no, żeby nie było- ROZUMIEM odświętność i wyjątkowość, oraz szczególność tych dni.
z drugiej zaś strony nie rozumiem przesady.
stąd- w naszym koszyku znalazła się spożywka, którą jesteśmy w stanie przez te kilka dni świąt przerobić.
czasowo- to przedłużony weekend, świąteczność będzie się wyrażać przez wyjątkowość potraw, które zostaną ustawione na stole.

to nie znaczy tak, że wcześniej było dużo za dużo i się marnowało ;-)
teraz- wiele rzeczy mierzymy na siły, na zamiary, mierzymy gdzie jest granica serca- tego, co by się chciało, a gdzie jest granica rozumu- tego, co być powinno.

i tę granicę staram się także wytyczyć w innych sferach życia.
kiedyś "na stanie" była u mnie deska kreślarska.
co z tego, że była - jak najczęściej służyła jako miejsce, gdzie można położyć wszystko, począwszy od książek z biblioteki, po aktualnie słuchane płyty itd.
dziś, gdy deski już nie ma- a jest tylko zwykłe biurko - okazuje się, że przy nim pracuję więcej i częściej.

i podobnie udaje mi się powoli naprostowywać pozostałe ścieżki, którymi podążam.
i wiem, że jeszcze wiele drogi przede mną, na wielu ścieżkach jeszcze leżą różne zawalidrogi, czasami
wychodzę zbyt daleko w stronę serca, zostawiając rozum hen na horyzoncie.

stąd- w przyszłości mniej lub bardziej dalekiej, przyjdzie mi jeszcze zmierzyć się z różnościami odziedziczonymi po mieczu ;-)
bo np. ponad rok temu przyjechała z usa ta swego czasu wyśniona
i wymarzona zabawka, gdy w praktyce okazało się, że choć serce chciało, rozum poszedł inną drogą...
i zabawka leży i się kurzy, zamiast rozbrzmiewać takimi dźwiękami.

* * *
i gdy w tym roku zasiądziemy przy nieuginającym się stole ;-)
te święta wcale nie będą mniej odświętne.
będą białe koszule, będą potrawy tradycyjne (tradycje odziedziczone po kądzieli ;-)
będzie garść upominków pod choinką.
- granicę rozumu zostawimy za plecami ;-)
a posiedzimy sobie po stronie serca- i wspólnej obecności

* * *
na foto- akurat za plecami mamy granicę czeską,
a przed nami- taki polski landszafcik

2 komentarze :

taktyczny says:
at: 24 grudnia 2011 23:14 pisze...

Wielu jeszcze wzruszeń z okoliczności odziedziczonych po mieczu i po kądzieli, oraz dołożenia własnych radosnych przeżyć do tego dziedzictwa życzę z okazji świąt Bożego Narodzenia :)

taktyczny says:
at: 31 grudnia 2011 17:29 pisze...

Oraz szczęśliwego Nowego Roku :)

Publikowanie komentarza

Blog Archive

O mnie

Moje zdjęcie
po prostu: blondynka. wierzy, że zihuatanejo istnieje naprawdę. wierny wyznawca moleskine'a.