Content

piątek, 25 marca 2011

czerwoną wiosną

tak naprawdę nie po drodze mi w tym roku do wiosny.
nie po drodze do wielu rzeczy...
a i tak ciągle trafiam na rozstaje...

ale jakoś tak najmniej miałam ochotę, na to,
by przyszła wiosna, by jakoś bardziej obudzić się do życia,
czy życiowych spraw.

ajka mówi, że czas poszukać swojej czerwieni,
a ja właśnie pomadkę mam tylko ochronną, zimową..

bo wcale mi nie po drodze do tego,
by wiosna zaznaczyła się feerią barw.

a jednak- czerwienią mi się w wazonie goździki- jeszcze właśnie dnio-kobiecowe.
i czerwienią się haftowane róże na pewnym upominku.

a wyjątkowo z tego miejsca dziękuję a. za przesłanie mi informacji o pewnym foto-konkursie.
i może tak wbrew pozorom przez ostatnich kilka lat dokonała się we mnie
jakaś metamorfoza, i jakiś akcent kobiecości i we mnie się znajdzie.
bo w ramach tych zmian- choć nadal nie mam czerwonej szminki,
zapachniało u mnie pewnymi pięknymi perfumami.

* * *
a tak w ogóle- na lodówce wylądował magnes.
obok tego kosmicznego z kennedy space center
z prostą mądrością: things to do.

bo każdy z nas ma jakąś listę rzeczy: to do.
plan różnych zadań, wyzwań, trudności do pokonania.
i chociaż tak naprawdę nie chcę pewnego tematu prywatnego "odpuszczać",
wiem, że muszę zacząć sobie z nim radzić.
może nie dziś, może jeszcze nie jutro- ale jest to na mojej liście
-things to do.
bo najtrudniej mi i tak pogodzić się z myślą- że zamknięcie pewnych wątków,
nie oznacza od razu zapomnienia.
bo pamiętać będę zawsze.

1 komentarze :

Beata says:
at: 26 marca 2011 00:01 pisze...

nie wiem co...

Publikowanie komentarza

Blog Archive

O mnie

Moje zdjęcie
po prostu: blondynka. wierzy, że zihuatanejo istnieje naprawdę. wierny wyznawca moleskine'a.