Content

poniedziałek, 10 stycznia 2011

jest wiele



jest wiele rzeczy, których wyznaniowo uczę się nieustannie.

i różnie mi ta nauka idzie....

wyznanie to nie jest dla mnie coś- co oto jest,
i już będzie w mojej głowie czy sercu po wsze czasy.

z samym przyjęciem wyznania- wcale nie spływa od razu mądrość wielka,
i wcale nie są nagle wszystkie rzeczy tajemne objawione.

o na przykład ja mam ogromny problem z pannami mądrymi i głupimi.
mimo tylu rozmów z xRZ- nadal ich nie rozumiem...

długo też uczyłam się mądrości jana od krzyża.
no i jego nocy ciemnej wiary.

a jednak- za jedną z najtrudniejszych dla mnie nauk jest kwestia pokory,
i cichości serca.
gdzie przebiega granica- do kiedy można i powinno nadstawiać się drugi policzek,
a od kiedy walczyć z niesprawiedliwością.

tyle rzeczy przeczytanych, tyle nauk wysłuchanych a ja nadal nie wiem...

1 komentarze :

mamalgosia says:
at: 10 stycznia 2011 23:04 pisze...

ty mów, kto ci robi przykrość, a my całą kwestię moralną już sobie rozwiążemy :)

Prześlij komentarz

Blog Archive

O mnie

Moje zdjęcie
po prostu: blondynka. wierzy, że zihuatanejo istnieje naprawdę. wierny wyznawca moleskine'a.